2009-11-29 18:19:59
jeszcze się gdzieś zapodziały teksty
Jakiś koleś do Madzi: „Koleżanko, coś Ci cieknie…z torby”
Prof. Popielicka: „I tak powie student z grupy 53. i jego pańcia na egzaminie będzie szczęśliwa, że powiedział ‘people’, a nie ‘peoples’. Oczywiście, ten, który mówi ‘peoples’ też dostanie 5, bo jego pańcia się nad nim ulituje.”
Ew (na hiszpańskim): „Naruszenie przepisów antykoncepcyjnych…tfu! antykoncentracyjnych!”
Prof. Popielicka: „Miiiichał. No Panie Michale…Żeby już nie cytować dalej klasyka…To jest ZŁE.”
Prof. Popielicka: „No, dalej, następne zdanie: ‘potwierdzamy zamówienie…’, no! już potwierdźmy!”
Giżycko: „When Kaczyński was here, he was walking among students and noone saw him because of his height.”
Ew: “When Tusk was here, he got out of the cab…ee…the limo.”
skomentuj (0)
2009-11-29 16:46:03
2.01.0001 r. godzina 19:40
było tak niesamowicie, że nie potrafię znaleźć słów na opisanie tego, co się działo. oczywiście przy moim wzroście, nie było trudno ponieść mnie z tłumem falującym gdzieś gdzieś daleeeeko, ale nie było aż tak źle. jak czegoś nie widziałam, to kręciłam filmiki i wtedy widziałam, więc też nienajgorzej. przy 'engel' skończyliśmy przy barierkach dzięki moim umiejętnościom przeciskania się między ludźmi. no i dzięki temu, że nikt za bardzo nie chciał skrzywdzić kobiety;) latałam nawet na rękach ludzi (w glanach, ha ha) i zrobilam fikołka:D
oczywiście koncert rammsteina, jak przystało, był mindblowing jeżeli chodzi o efekty - dużo ognia (było strasznie gorąco na płycie - ponoć ogień dało się czuć gdzieś wysoko w lożach), różowa betoniarka w kształcie penisa, z której wylatywała na nas piana podczas 'pussy', a potem konfetti, którym byłam CAŁA oblepiona. flake na pontonie wśród publiczności lub tańczący misiowaty taniec na scenie po wydostaniu się z ognistej wanny. till podczas wykonywania 'engel' w wielkich płonących skrzydłach. niesamowite.
a supportem był combi christ. extraordinary. klawiszowiec, który ani na chwile nie przestawał wirować głową (i jednym jedynym dreadem na jej czubku), pierwszy perkusista, który co chwilę wyrzucał w powietrze pałeczki i musieli mu dostarczać nowe, czy drugi (tak, grali na dwie perkusje!), który rozwalał bębny (z mała pomocą klawiszowca, który rzucił swoim instrumentem w perkusję). i bit niesłychany - taki mix techno z industrial metalem - skocznie! i niespodziewanie pozytywnie. ale po kilku utworach (zagrali 5) zaczęło to męczyć, a wtedy na scenę wstąpił rammstein, przedzierając się przez kurtynę i oślepiając publikę tak intensywnym światłem, że...wow.
jakimś cudem udało się nam wszystkim spotkać przed rozpoczęciem występu rammsteina:) kozioł przybył ostatni i, dzięki czerwonym balonikom-serduszkom (przygotowanym na 'liebe ist fur alle da'), udało się go zobaczyć. oczywiście w trakcie koncertu już nie było tak łatwo, ale przetrwaliśmy.
teraz oczywiście zastanawiam się, czy nie jechać do łodzi, 12.03.2010r., na kolejny koncert. ponoć ma być częścią innej trasy, a zatem liczę również na strasze utwory (w spodku zagrali praktycznie wszystkie z nowej płyty plus oczywiście kilka klasyków). oprócz tego w moje urodziny jest rock am ring, więc też kusi. zobaczymy, jak to się ułoży:)
a teraz namiętnie słucham tylko rammsteina. i jeszcze większą radość czerpię z muzyki. to niesamowite, jak po koncercie te wszystkie utwory nabierają innego znaczenia - tak mocno łączą się ze wspomnieniem sprzed 2 dni, że nie potrafię się nie szczerzyć do monitora. ciekawe, jak długo się to utrzyma.
a z innych tematów - w piątek ag ma urodziny, więc się wybieram. zaniedbując oczywiście madzię t., której obiecałam imprezę. no ale jak tak dalej pójdzie, to imprezy mi się znudzą, już mam lekki przesyt;)
wybrałabym się na koncert kazika.
nie, RAMMSTEINA jeszcze raz. zdecydowanie.
obawiam się, że kolejne notki będą w tym samym tonie, więc uprzedzam.
...LET'S DO IT QUICK!
*już nawet pussy tak polubiłam, że nie mogę się oprzeć śpiewaniu along z tillem.
skomentuj (0)
2009-11-20 19:59:02
kolejny dzień
ha! minęło 17 dni i już nie słucham 'meet me halfway' - oczywiście teraz mnie ten utwór tylko denerwuje, a żeby było miło - ania ma obecnie obsesje na jego punkcie...;)
byłam wczoraj na pokazie prasowym new moon i (po pół godziny problemów technicznych) w końcu zobaczyłam firm. no i nie podobał mi się. a szkoda, bo się napaliłam, nawet przeczytałam książkę dzień przed seasnem;)
no nic, za tydzień koncert rammsteina, that's definately something:) już się absolutnie nie mogę doczekać (kurde, chyba mi pralka nawala, bo jakieś okropne szur-szur słychać z łazienki), mam nadzieję, że uda mi się spotkać z anckiem, majkelem i danielem (bo jadę z gliszczem z wawy, a oni z wro).
!
rammstein!
jupiii!
haha, przypomniała mi się emotikonka <jupi> na gg - moja absolutnie ulubiona:)
boże, piszę o emotikonach...
zmęczona jestem maksymalnie i zajeta, co dobrze opisze fakt, że nie czytałam pudla od prawie tygodnia...no ok, do dzisiaj, bo wcześniej kończyłam zajęcia. speaking of which, mieliśmy dzisiaj prezentację na systemie pośrednictwa finansowego i wyszło genialnie;]
a wracając do zmęczenia, to w sumie nawet wiem, dlaczego jestem taka zmęczona - 3 razy w tygodniu mam OCMy (późnym wieczorem), codziennie gdzieś wychodzę, biję się z deadline'ami. do tego wszystkiego na ostatnią chwilę dowiaduję się o jakichś kolokwiach, pracach zaliczeniowych, prezentacjach...hola, stop! a najlepsze jest to, że praktycznie nie bywam na wykładach;)
dokładnie za 4 tygodnie jadę do włoch na narty:) kolejny powód, żeby cierpliwie przejść przez te wszystkie nieszczęśliwości, którymi uczelnia mnie w tej chwili raczy. a potem wrócę, będzie sylwester w wawie :)))), a potem...ehh... a potem seeesja, ble, fuj, be.
idę powiesić pranie.
.
.
.
done. oczywiście po drodze natknęłam się na kolejną z moich pozostawionych unattended w kuchni herbat. zimnych, naturalnie.
okej, straciłam wenę, dobranoc.
skomentuj (0)
2009-11-03 00:53:14
o, jeszcze się jakieś teksty dla potomnych znalazły:)
Ew: „Wiesz, typu wiesz”
Ew (mając na myśli nominowanych): "Nominaci."
Ania: „Brzydzę się czasami, jak koleś za głęboko swój język aplikuje.”
Ktoś w kanciapie: „Ejjj! Uciszcie się, bo Szafi nie może Pudelka czytać!”
Zuzia: „Każda dziewczyna w wieku 20 lat powinna wiedzieć, co to znaczy boli jak …”
Madź (o Ewie i Michale): „Jak będziesz go potrzebowała, to będziesz go używała.”
Ania: „Boże, jaka ja jestem futrzasta!”
Jakiś koleś do Madzi: „Koleżanko, coś Ci cieknie…z torby”
ANGIELSKI:
Kris: „Czy możemy powiedzieć, że firma jest na rynku od 2004 roku?”
Prof. Popielicka: Cisza.
Kris: „Czy możemy powiedzieć, że firma jest na rynku od 2004 roku?”
Prof. Popielicka: „Możemy powiedzieć, że pies jest pod stołem, a kot jest w kennelu!”
Prof. Popielicka: „Before you erect, you have to dig.”
Kędzi: “Ok.”
Prof. Popielicka (do Kędziego): “Wystarczy? Zamiast aktywizować – promptnąć ich?”
Ktoś: „Variousness.”
Prof.
Popielicka: „Wojtek, why are you so eager?”
Wojtek: “Because I’m an eager…man.”
Milena (talking about the chancelor and the choir): “When we have problems and concerns…”
Ewa: “…you just sing it out!”
Kris (do prof. Popielickiej, wracając z ksera): „Pani Basia przekazuje całuski!”
Prof. Popielicka: „Łukasz! I tell you what! You have to fight! For your rights!"
Prof. Popielicka: “Trafia mnie wszystko, co mnie może trafić.”
Prof. Popielicka: „Currency to jest idea waluty.”
Prof. Popielicka: „I have to highlight your sex.”
Kris:
“Maybe collective effort, please?”
Prof. Popielicka: “Kolektywne to były gospodarstwa rolne.”
Prof. Popielicka (nie chcąc mówiąc o Ziobrze, który powiedział, że lekarz spowodował śmierć): „We all know what he said…”
Dawid: „That he killed somebody.”
Prof. Popielicka: “Ekhm. Ekhm. Ekhm. Ekhm.”
Znajdźcie inną grupę z angielskiego, w której podczas zajęć przez pierwszą godzinę rozmawialiśmy o newsach ze świata, a przez kolejne pół godziny kolega miał próbę generalną przed swoją prezentacją z NIEMIECKIEGO.
Łukasz (podczas próby generalnej przed prezentacją o czekoladzie na NIEMIECKI): „It doesn’t make you…I think it’s the same Word both In English and Deutsch – it doesn’t make you dick…”
Kris: „He means fat:D”
Łukasz (podczas próby generalnej przed prezentacją o czekoladzie na NIEMIECKI): „Chocolate as a whole.”
Ewa: „I thought he said ‘chocolate asshole’:D”
Prof. Popielicka: “There are some people in my unit that are VERY tolerant. They are so-called DOBRE CIOCIE.”
skomentuj (0)
2009-11-03 00:44:22
reaktywacja
oj, przypadkiem weszłam na mojego szanownego bloga i się zaskoczyłam (pozytywnie), że:
a) jeszcze istnieje i mi go nie skasowali;
b) nie wykasowałam wszystkich notek;
c) takie pozytywne wspomnienia się z nim łączą.
to wszystko spowodowało, że postanowiłam coś tu jeszcze naskrobać.
w zasadzie, to tak wiele się zmieniło od czasu, kiedy tu pisałam, że nie wiem, od czego zacząć.
może znowu zacznę pisać w miarę regularnie? już zdążyłam zapomnieć, jaką radość mi to kiedyś dawało. ale, z tego, co zaobserwowałam, nie istnieje już większość blogów, którymi posiłkowałam swoją osobę swojego czasu. szkoda np., że $ skasowała swojego - nigdy nie zapomnę notki o odkurzaczu i złamanym palcu podczas biegu do komputera, 'bo ktoś mi napisał coś na gg':)
przypomniała mi się notka, w której zastanawialiśmy się wspólnie, co każde z nas będzie w przyszłości robiło - teraz to się już powoli klaruje - jak dalece odległe od rzeczywistości były nasze wyobrażenia...;)
albo notka o fryzjerze - przedwczoraj znowu byłam u grzesia i znowu mam krótkie (jak na siebie) włosy, tyle że bez grzywki (awangardowej) :)
albo krab roman...:D
fajnie jest sobie przypominać te czasy, kiedy byliśmy małymi dzieciaczkami:)
trochę cierpię na niedomiar czasu - przez studia, przez pracę licencjacką, przez aiesec, ale w zasadzie to jest mi dobrze. ze sobą i z innymi. w sumie 2 lata temu podjęłam bardzo dobrą decyzję, żeby zacząć studia w innym mieście. ciekawe, co by było, gdybym została we wrocławiu; ciekawe, jak bym się odnalazła na ue. w warszawie jest mi mega dobrze, a pamiętam przecież, jak bardzo narzekałam, na to 'duże, niefajne, betonowe miasto'... nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jakby to było nadal mieszkać z rodzicami, codziennie jeździć autem na zajęcia, wracać na zielony biskupin i wciąż chodzić na imprezy do bezsenności;)
przez te wszystkie lata zatraciłam w sobie to beztroskie dziecko, które, z perspektywy czasu, tak bardzo lubiłam. pewnie to normalne następstwo starzenia się (ile to już wiosen minęło...;), ale mimo wszystko żałuję. trochę mnie przeraża konsumpcyjny i korporacyjny świat, w którym jednak trochę tkwię. są chwile, gdy myślę sobie, że to wszystko jest trochę za poważne. nawet imprezy są inne - jakieś takie bardziej dorosłe (jakkolwiek dziwnie to brzmi). szkoda, że już dawno nie miałam okazji pośmiać się z buby, która straszy w parku szczytnickim, czy, generalnie, bo przecież wszyscy wiemy, o co chodzi - śmiać się, nie wydając z siebie żadnego odgłosu:)
mimo to, cieszę się strasznie, że nadal mam tych samych przyjaciół. cieszy mnie również świadomość, że są to przyjaciele na całe życie. chociaż - czy można coś takiego w ogóle powiedzieć? chyba można. tak, można:)
jedna rzecz, która się nie zmieniła, i nie zapowiada się, żeby w najbliższym czasie się zmieniła - nadal w moim życiu występują prawidłowości: im więcej obowiązków, tym fajniej i im więcej obowiązków, tym bardziej zajmuję się rzeczami mało ważnymi;) np. odświeżaniem bloga, na którym poważnie nie pisałam od...5 lat? zważywszy, że to 1/4 mojego życia, to jest to naprawdę spory kawałek czasu.
o, i znowu mogę stwierdzić, że lubię pisać. i nawet mi bardziej odpowiada fakt, że raczej nikt tu już nie zagląda, ale piszę i gdzieś to jest.
mam fazę na 'meet me halfway' - oczywiście wiąże się to niezaprzeczalnie z tym, że za około miesiąc, gdy usłyszę tę piosenkę, to mnie będzie skręcać, ale przynajmniej teraz dobrze się tego słucha.
coś mi klekocze w klawiaturze - przydałoby się oddać mojego wysłużonego laptopa do serwisu, zwłaszcza, ze niedawno pojawiły się jakieś różowe paski na ekranie...;)
skończył się kolejny sezon f1. już się nie mogę doczekać marca; ciekawe, jak to będzie w przyszłym roku - alonso w ferrari (w końcu) z massą - będzie się działo:)
tak się patrzę na mój szablon i wydaje mi się, że powinnam go zmienić, bo taki trochę depresyjny się wydaje. już nawet nie pamiętam, jak to się robiło; muszę się znowu podszkolić w manualnej obsłudze bloga;)
znamienne dla mnie się stało jakiś czas temu, że zaczęłam bardzo pozytywnie patrzeć na świat. nie, żebym jakoś szczególnie została obdarowana - tylko po prostu zaakceptowałam miejsce, w którym się znajduję. przestałam żałować swoich decyzji, świadomie patrzę się na siebie i na interakcje, jakie mam z innymi. dostrzegam niuanse, które kiedyś jakimś sposobem mi umykały. lepiej poznałam siebie, dowiedziałam się rzeczy, o których kiedyś myślałam, że mnie nie dotyczą.
narzekam czasem jednak na pewną rutynę w moim życiu - niby dużo się wokół mnie dzieje, ale mam wrażenie, że jest to takie zbyt unormowane. mam ochotę zrobić coś całkowicie nieplanowanego, takiego, że będzie mi się łezka w oku kręciła na pamiątkę za 50 lat. oczywiście, nie mam jeszcze pomysłu konkretnego, ale wierzę, że w końcu coś wymyślę:)
uff... czuję się teraz trochę, jak na spotkaniu z dawnym znajomym - co u Ciebie, a co u mnie, gadka-szmatka. może jeszcze sie wyrobię na nowo i zacznę pisać trochę bardziej składnie. fajnie by było, gdyby tak mi wychodziło pisanie pracy licencjackiej, co na razie stanowi dla mnie nie lada wyzwanie, bo trudno mi sprecyzować ten jeden jedyny mały wycinek, nad którym będę rozważała przez określoną liczbę stron, operując czcionką times new roman z marginesami 3x3.
teraz to już się przeradza powoli w pisanie dla samego pisania, ale mam to szczęście, że nikt tego czytać nie musi, zatem mogę się produkować, ile tylko dusza zapragnie.
idę sobie herbatę zaparzyć.
.
.
.
herbata gotowa, a przy okazji kolejna refleksja - chyba jednak nie jestem tak chaotyczna, jak kiedyś - mimo że z reguły nie mam czasu, to i tak potrafię sobie wszytsko tak poukładać, że się wyrabiam - rokujące na przyszłość - może kiedyś będę w stanie korzystać z kalendarza?
już bardzo, bardzo dawno tak dużo nie mówiłam/pisałam o sobie samej. kolejny pozytywny aspekt bloga - można się wygadać do siebie samej bez podejrzenia schizofrenii. chociaż ostatnio (dzięki chronicznym problemom z zasypianiem), po zażyciu tabletki nasennej, rozmawiałam ze ścianą. na usprawiedliwienie dodam, że na jednej ścianie mam tapetę z kobiecymi twarzami. z tej nocy pamiętam jedynie, że bardzo intrygowało mnie, dlaczego tylko jedna (z powtarzających się czterech) twarz miała czerwone usta, a reszta była jedynie czarnymi konturami:)
sądzę, że to by było tyle tytułem wstępu. pozostaje mi mieć nadzieję, że trochę tu będę pisać, bo czasem warto z siebie wyrzucić parę myśli, a jakoś specjalnie nie pociąga mnie pisanie ręcznie pamiętnika. raz się za to wzięłam, ale tak trochę z dupy strony, bo zaczęłam od opisywania zdarzeń przeszłych, co po pewnym czasie stało się mega nudne;) więc tutaj się będę skupiać na codzienności. oczywiście, jeśli w ogóle coś będę pisać.
o, i napiszę jeszcze, że w połowie października tego roku spadł śnieg:)
/ewik/
fak. znowu zapomniałam o herbacie. to się nigdy nie zmieni;)
skomentuj (2)
2008-06-11 21:16:50
to chyba juz ostatnie w tym semestrze:)
MIKROEKONOMIA:
Prof. Zawiślińska: „Trzeba kupić ziarna marchewki i zasadzić na balkonie!’
MATEMATYKA:
Prof. Gutowski: „Warstwice to są takie krzywe, które od biedy przypominają hiperbole…”
Ktoś: „Dzień dobry!”
Prof. Gutowski: „No nie wiem…”
Prof. Nowakowski: "Jestem mleczarnią i produkuję masło…”
Prof. Gutowski (o oddaniu kolokwiów): „Bo jak państwu godziny rektorskie wypadną albo dziura w ścianie pęknie…Nie! Nie możemy tak ryzykować!”
Prof. Gutowski: „TO pewnie ma jakiś wpływ. Ale to jest żaden wpływ.”
Prof. Gutowski: „Nakładamy jajeczko na mapę warstwic.”
Prof. Gutowski: „Podprzestrzeń U
jak U.”
Prof. Gutowski: „Jeśli gwiazdka, to dwie gwiazdki.”
ANGIELSKI:
Prof. Popielicka (o Chrisie): „Being annoying at this age, at the age of 70 he’s gonna be a tyrant.”
Prof. Popielicka: “The only thing I remember about math is when my teacher fetched me to the center of the classroom and told me: ‘proszę powiedzieć na czym polega twierdzenie Bezout [bezu]’ and te only thing I could say was ‘bez czego?!’.”
Ew: “Podłoże morza…”
Milena: “Podmorze.”
Łukasz (mówiąc ‘minute’): „Majnet.”
Prof. Popielicka: „Czy pani, z całym szacunkiem i moją lubością, musiała się o to teraz pytać? To przecież nasz trans rozwala!”
PRAWO:
Prof. Kotowska (o Marszałku Sejmu): „Oprócz tego, że ma tą lachę wielką…"
Prof. Kotowska: „…i idziemy na balangi!”
INNE:
Madź: "Jak wyglądają moje włosy z tyłu?"Ew: "Ok, tylko są trochę jebnięte na jedną stronę."
Madź: "Moje włosy się nierówno jebią."
Madź (o spontaniczności): "Spontanizm".
skomentuj (0)
2008-01-16 14:31:12
II semestr (wszystkie)
MATEMATYKA:
Prof. Gutowski: „Do zapamiętania na zawsze! Czyli do końca przyszłego semestru.”
Prof. Nowakowski: „…żeby tak było, tak musi być.”
Prof. Nowakowski pisze na tablicy, ucząc nas poprawnej pisowni słowa ‘macierz’ i tłumacząc, dlaczego jest to tak ważne: „Proszę to przeczytać: ‘RĄP’. No i tak ludzie mi piszą na egzaminach…” [chodzi o ‘romb’ rzecz jasna:D]
Prof. Nowakowski: „…I dziewczyny z SGH są na Połowinkach podrywane przez chłopaków z polibudy w następujący sposób: ‘Dzieliliście już przez macierze?’”
Prof. Nowakowski: „…bo na Połowinki przychodzą chłopaki z politechniki…”
Prof. Nowakowski: „Komputery by się chyba załamały, gdyby miały się uczyć w systemie 10-kowym.”
HISZPAŃSKI:
Piotrek&Gregorio: „No hay NADIE en la nevera y el problema es que van a venir algunos amigos y no tenemos NADIE para comer.”
Prof. Zarzycka: “Si, entiendo, pero no se como se lo dice…”
Ew: „El ryś?”
Prof. Zarzycka: „?Puedes buscar el ryś en tu diccionario?”
Prof. Zarzycka: „!Hazte mas pequeno, por favor!”
Marta: “Como casi todos no son casados, es muy dificil decir quien se casara antes y PORQUE.”
Obrazek w książce: “Voy al dentisto. Tengo un
dolor de dientes horrible.” Mamy wyrazić nasze uczucia.
Moja grupa z hiszpańskiego: „!Que los pierdas todos!”
Obrazek w książce, a na obrazku facet mówi koledze, że leci na wakacje na
Hawaje. Znowu mamy wyrazić nasze uczucia.
Moja grupa z hiszpańskiego: „!Que te den!”, ewentualnie: „!Que tu avion se
caiga!”
Prof. Zarzycka:
„Ustedes son malos…”
ANGIELSKI:
Łukasz: “Glacier is the biggest possible piece of ice.”
Prof. Popielicka: “Na przykład Tuesdays are awful with you all because you are so flamboyant, rozćwierkani i nie do kontroli.”
Prof. Popielicka: “GRZEGORZ’S opinion…”:P:P:P
Michał miał problem z wypowiedzeniem ‘octopus’, więc się poddał i mówił ‘this creature’:D
Michał (newsy na zajęciach): „A 6-legged octopus was discovered recently…Octopus Henry.”
Prof. Popielicka: “…then it’s a handicapped octopus.” :D
Ktoś: “…a company makes moneys.”
Chris: “I RECKON.”
Ktoś w madziaka grupie: ‘…arrange a meeting’, czytane jako ‘ORĄĄĄĄNŻ a meeting”:D
Ktoś w madziaka grupie: ‘facilitator’, przetłumaczone jako ‘umożliwiacz”:D
Ktoś w madziaka grupie: ‘timekeeper’, przetłumaczone jako ‘czasowspomagacz’:D
Na tablicy prof. Popielicka napisała ‘a pitch of voice’. Ew (bez okularów) czyta i z wyrzutem do Kasi: „Co to jest PITOH?!”
Prof. Popielicka: „Geniouses are rather rare and awful to bear.”
Prof. Popielicka (nie mogąc sobie przypomnieć nazwiska): “Michał, The Whatever.”
Kamila mówi, mówi, mówi…w końcu patrzy się z wyrzutem na prof. Popielicką i tekst: „Do you understand at all?!”
Prof. Popielicka: „Who is in favor
of opinion number two?”
Nikt się nie zgłasza.
Prof. Popielicka: „Could you somehow try to be?”
INNE:
Ew: „Mam gdzieś włosa koło nosa.”
Aguś (o propozycji masażu): „Madź, ale KOMU bardziej ufasz?!” (i Madź, ze łzami w oczach, wyciąga rękę w kierunku Agi…;])
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Tłoku) Danusia
Hojarska: „Jak mi pan, panie Szymonie, w tej chwili nie włączy mikrofonu, to ja
mu zaraz tak przegryzę aortę, że ja nie mogę!!!”
Tusk: „No, Szymooon, co Ty robisz?! Ona jak się na stołówce mięso skończyło, to
kucharce tak przegryzła!!!”
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Tłoku) Nelly Rokita: „A wszystkie panie witam i ściskam tam, gdzie lubię najbardziej.”
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Tłoku) Danusia Hojarska: „Lepper jest wieczny, jak ospa i jest jak kotlet w naszym barze mięsnym – nie wiadomo, co jest w środku, ale i tak nikt nie może bez niego żyć!”
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Tłoku) Donald Numer Dwa do płaczącego Donalda Numer Jeden: „Polityka jest jak kuchnia śródziemnomorska – zawsze znajdzie się jakiś mięczak.”
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Tłoku) Lepper do Edzi (bo Edzia wali głową Kasi o stół): „Edzia, przestań!!! Ten stół kosztował tyle, ile sfałszowanie wyborów w Rosji, a Ty go rysujesz zebami Kasi!”
MAKROEKONOMIA:
Prof. Czarny: „Po wykładzie przyczynię się do wzrostu dobrobytu społeczeństwa i pójdę do „Jajka” i wydam 15zł, a co!”
Prof. Czarny: „”Jajko” jest na poziomie zero, na poziomie GRUNTU.”
Prof. Czarny: „… był znany, może dlatego, że jego ojciec miał na imię Abram, a to rzadko spotykane imię.”
Prof. Czarny: „Jakbym był źle słyszany, to wezmę tę pałę tam schowaną…” [o mikrofonie]
SOCJOLOGIA:
Prof. Towalski: „I tu rodzi się poważny problem…
komu pierwszemu pęknie gumka…”
Sala w śmiech.
Prof. Towalski: „Gumka od majtek…”
Ktoś: „No, ja to policji całym sercem na przykład
nie kocham…”
Prof. Towalski: „A co panu takiego złego w życiu policja zrobiła?!”
Ktoś: „No, trochę mi zrobiła.”
Ktoś [o zachowaniach bezwiednych zgodnych z
kontrolą społeczną]: „No na przykład siedzimy w towarzystwie i nie puszczamy
bąków.”
Sala w śmiech.
Ktoś: „No, ale takich cichaczem, że się inni nie zorientują.”
PRAWO:
Prof. Kotowska: „Po co idziemy do hotelu? Żeby się przespać!!! …Na noc…”
FINANSE:
Prof. Ostaszewski: „Świat jest na 89. miejscu na świecie.”
Prof. Ostaszewski (BARDZO zaaferowany): „A gdzie jest Polska?!” Zmienia tabele, idąc miejsca w dół. „Nie ma! Nie ma! Nie ma! Nie ma! JEEEEEEEST!!!!!!!!”
FRANCUSKI:
Prof. Sawicka (o Oli Nowakiewicz): „Olena Wałkiewicz.”
MATEMATYKA:
Bardzo trudno było przeczytać, co jest napisane na tablicy, więc ja i Krzysztof próbowaliśmy sobie to ułatwić poprzed zastosowanie dwóch par okularów na raz. Pomogło:)
Prof. Nowakowski: „Banach udowodnił, że jest twórcą twierdzenia o kanapce.”
ANGIELSKI:
Michał: “I’m tired, I don’t know
how.”
Prof. Popielicka: “Przesilenie
zimowo-wiosenne. I
can’t translate it into English. Some kind of a syndrome…”
Kamila się pyta o wyrażenie. Chris odpowiada.
Prof. Popielicka olewa i pisze coś innego na tablicy.
Chris (o swojej propozycji): „To jest dobre!!! You can say so!!!”
Prof. Popielicka: “Chris, you have a
lot to compensate for, so – make it up now.”
Chris: “I? WHY?”
Prof. Popielicka: „Don’t speak back!”
Ludzie się wypowiadają. Grzesiek kończy mówić.
Chris się zgłasza.
Prof. Popielicka (do
wszystkich): „…your opinion…with which so strongly disagrees Chris.”
INNE:
Madź: „Trajkoteria lotu.”
Ew (o myśliwym) : „Polowniczy.”
Tomek: „Teściowy.”
Ew (wtf): „Jak się nazywa samochód na kółkach?”
Dorota (krojąc jedno z ciast, na którym jest
kontur twarzy mężczyzny – na drugim jest kobiety): „Najpierw faceta kroimy.”
Ew: „Why?”
Dorota: „Bo facet to świnia!”
MAKROEKONOMIA:
Prof. Czarny: „Przemy-Z-ł.”
Prof. Czarny: „Sze-Z-naście.”
Prof. Czarny mówi…
Ew usłyszala: „W naszym uproszczonym pudelku…” [miało być
„modelu…”]
ANGIELSKI:
Ew: “Do we have to refer to the
books while preparing for the test?”
Prof. Popielicka: “Yes, because you always do that…Yesss, do refer to this Book
of Wisdom…”
Prof. Popielicka (do Chrisa): “STOP CLICKING!!!”
Prof. Popielicka: „Why is
(something) a session?”
Ew: “Why not?”
Prof. Popielicka: “W języku owczym…” [=obcym]
Prof. Popielicka (próbując się przebić wśród 15 osób głośno rozmawiających): “MEEEE! NOW MEEE!”
Michał wyraża jakiś pogląd. Prof. Popielicka pisze
na tablicy.
Prof. Popielicka: „Are
you done yet? Okay. Homework…”
Chris się przed dłuższy czas produkuje. W tle
słychać zrozpaczoną Kamilę: „O czym on mówi?!” i podobne głosy:D
Prof. Popielicka: „Don’t try to be so sophisticated. We’re just simply trying
to understand you.”
Prof. Popielicka: “Łukasz, how about your own words? I can still read it. I am still literate.”
Prof. Popielicka: “Chris, I beg you, stop! (pokazuje ławkę na środku sali) Stop or you will sit here and enjoy a splendid isolation and talk to yourself.”
MATEMATYKA:
Prof. Nowakowski: „…r już nie jest koralikiem, kuleczką, jak E, to już jest KULA!”
ANGIELSKI:
Prof. Popielicka: "…Informacja zostanie zamieszczona w trybie późniejszym na prześcieradle na Auli Spadochronowej…”
Kamila czyta „podanie” z CEMSu o jakimś wykładzie:
„propagowanie idei…”
Ew: „Boże, kto tak w ogóle pisze?!”
Krys: „Dobrze, że nie napisali ‘krzewienie’…”
Prof. Popielicka: „…ratlerek, taki mały piesek, bo, proszę Państwa, to rattle means grzechotać, a pinczerek to takie trochę większe od ratlerka that is unable to bite you because its jaws are too small, so it pinches you. I idzie taka Pani z pinczerkiem i nawet nie wie, z czym idzie!”
FINANSE:
Prof. Komorowski: „Jakie cechy ma ekonomista?”
Jędrek: „Jest przystojny.”
Prof. Komorowski: „…cywilizacja, obowiązująca w stosunkach gospodarczych w Polsce…”
Prof. Komorowski: „…mafiosi na Wall Street.”
Prof. Komorowski: „Fałszywym atrybutem faceta są spodnie.”
Prof. Komorowski: „W Rzeszowie trzymają wszystkich w garści.”
Prof. Komorowski: „Niezawisłość im w kieszeni siedzi!”
Prof. Komorowski: „…bo byłem w tym naszym Saturnie i jestem zmęczony.”
Prof. Komorowski: „o co chodzi?? Bo jakiś głos usłyszałem…”
Prof. Komorowski: „…bagno w finansach publicznych.”
Prof. Komorowski: „Byłem vice prezesem Legii Gdańsk. Społecznie, oczywiście.”
Prof. Komorowski: „…projekt ustawy jest teraz przygotowywany przez Teresę, no, jak ona się nazywa? Tereska! No jaka Tereska?!”
Prof. Komorowski: „…i się śmiałem, ale to wcale nie jest śmieszne!”
Prof. Komorowski (po 1,5h wykładu o niczym): „Ja nie chcę Was zanudzać, ale…”
Prof. Komorowski: „…ze łba mi wyleciało.”
Prof. Komorowski: „To ja to tak po chłopsku powiem.”
Prof. Komorowski: „Państwo rżnie obywatela, to obywatel rżnie państwo.”
Prof. Komorowski: „Kapujecie?!”
Prof. Komorowski: „…bo się facet napalił na słońce w Egipcie!!!”
Prof. Komorowski: „Te problemy można analizować na zasadzie kury i jaja.”
Prof. Komorowski: „…bo Państwo budzą szacunek.”
Prof. Komorowski: „…i ta babcia inwestuje na giełdzie!”
INNE:
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Tłoku): Pani była
Prezydentowa Kwaśniewska prowadzi ‘Rozmowy w Tłoku’ i czyta listy od widzów:
„Co ja mam robić? Ślub za dwa dni, a ja nie posiadam welonu! Czy w związku z
tym mogę założyć moskitierę?”
I odpowiedź Pani byłej Prezydentowej Kwaśniewskiej: "Oczywiście, że tak!
Ale pod żadnym względem, jeśli na ślub zostały zaproszone jakiekolwiek owady -
ponieważ mogłoby to je urazić."
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Tłoku): Doda się żali, że nikt jej nie chce sprzedać mieszkania w centrum Warszawy: „Ja niedługo z tego wszystkiego napiszę książkę Żeromskiego ‘Dody bezdomne’!”
Wójcik, Michaś i Ew na Placu Solnym idą i rozmawiają o operacji nosa. Wójcik: „No i musieli mi po 5 dniach wyjąć tampon, bo bardzo krwawiłam!” I Michaś na nas krzyczał, żebyśmy się zamknęły, a nie tak publicznie o tamponach:P
(z „Nieodebranego połączenia”): Koleś do jakiejś laski: „Stop thinking too much. It makes you look riddiculous.”
Madź (mając na myśli CICHOBIEŻKI): „Ciapciaki?”
Madź (mając na myśli King Konga): „GODŻILLA” (tak, tam jest ‘dż’:P)
Madź (mówiąc o autyzmie): „Autentyzm.”
Większość dzisiejszych tekstów jest ze spaceru z Michasiem w Parku Szczytnickim:)
Ew: "Buba, moja koleżanka, została tu do wody
wrzucona."
Michaś (patrząc się na zasyfioną, płytką wodę): „I co? Jej ciało dalej tu
leży?”
Michaś: „Ewa, jesteś nienormalna.”
Ew: „I know!”
Ew o chirurgu: „Wziął mnie. Coś ze mną robił. A potem z jakimś dzieckiem.”
Ew, wtrącenie do kawału: „Co Ty k**** wieśniak pier******?!”
O Michasiu na PWr: „Freaky!”
Mój sen o Tomku Kammelu i Kasi Niezgodzie. Nie będę przytaczać;)
Ew: „Co Ty zrobiłeś z fistaszkami?”
Michaś: „No, wyrzuciłem, bo miały przyjść wiewiórki, ale włączyłaś
ultradźwięki…”
Ew: „Jak poszedłeś, to się tak dziwnie czułam,
stojąc i śmiejąc się do komórki…”
Michaś: „Bo dziwnie wyglądałaś, stojąc i śmiejąc się do komórki, nie trzymając
jej nawet przy uchu i z nikim nie rozmawiając!”
Ew: „Bo kaman o te takie programy, w których się
opowiada, że coś mi kiedyś odgryzło nogę, ale żyję!...”
Michaś: „No i co? Ty tam byłaś? Komar wypił mi pół krwi, ale mu uciekłam! Już
mnie łapał za włosy, ale szczęśliwym trafem przeżyłam i jestem tu z wami, żeby
opowiedzieć wam tę historię!”
Ew (opowiadając o jaszczurce): „Na pustyni nas zaatakowała taaaaaaaaaaaaaaaaaaka anakonda, jak jeździłyśmy na kładach.”
Michaś: „O, patrz, te psy wchodzą do wody się kąpać! Może znajdą Bubę?”
Ew: „O, patrz, wiewiórka! A nie, to pies…”
Ew: „Ja jestem umysłowo chora, ale nie szkodzi.”
Michaś: „Ew, te muszki się kumulują wokół Twojej
głowy…”
Ew: „Bo ładnie pachną, bo przed chwilą myłam.”
Michaś: „Nie ma to jak znać swoją wartość – muchy do Ciebie lecą, bo ładnie
pachnie…”
Michaś: „Poczekaj, bo muszek nie mogę przetrawić!”
Michaś (pokazując na psa): „Patrz, biegnie Twoja wiewiórka…”
Michaś: „Cip, cip, cip, cip – a nie, to tak się
nie mówi do wiewiórek…”
Ew: „Myślałam, że powiedziałeś do wielorybów, ale mój intelekt mi
podpowiedział, że chodzi o wiewiórki!”
Wójcik: „Zakrwawiony wielbłąd, tfu, wieloryb.”
Wójcik opowiadała ostatnio historię o jej znajomych, którzy mieli agroturystykę i m.in. wielbłąda:D I raz ten wielbłąd sobie chodził, chodził, chodził i niestety wpadł DO SZAMBA. Straż pożarna musiała przyjechać i go wyciągać:D
MATEMATYKA:
Prof. Gutowski: „No to dobra. Znaczy niedobrze. Dobrze.”
Prof. Gutowski (po dziesięciokrotnej pomyłce): „Ja wiem, co ma wyjść, więc się tak nie denerwuję przy liczeniu…”
Prof. Gutowski: „Niech będzie funkcja gie jak Grażynka.”
Prof. Gutowski: „I to się nazywa hesjan funkcji grażynka w przedziale Q.”
Prof. Gutowski postanowił nam wyjaśnić istotę gradientów – po co są, co to jest gradient zerowy itd. Otóż jak człowiek się wspina na górę, to wektory mu wskazują drogę – ma iść do góry albo w dół. Natomiast jak człowiek jest na samej górze, no to nie wie co ma teraz robić, czy iść w prawo, czy w lewo, nie wie. Ale Stwórca go nie zostawi samego. No bo człowiek się zaczyna modlić i wołać do Stwórcy, prosi o wektor! No ale Stwórca nie może mu dać żadnego normalnego wektora, bo się nie da. Ale nie, Stwórca jets dobry, jak człowiek tak prosi, no to mu ześle coś, żeby nie było, że nie wysłuchał jego próśb. No i zsyła mu wektor zerowy, który nie wskazuje kierunku. KONIEC. FASCYNUJĄCE, PRAWDA?;]
HISZPAŃSKI:
Historia o TOOTHFAIRY w podręczniku o panie, który przychodzi z workiem i wkłada do niego dzieci w prezencie za ząbek u myszki Perez.
Ew: „Conducir las mesas.”
MAKROEKONOMIA:
Prof. Czarny: „Czeba.”
Prof. Czarny: „Popyt wzró-z-ł.”
Prof. Czarny: „Inflacja w Polsce w końcu przyjęła formy cywilizowane.”
Prof. Czarny: „O, kryształowa kulo!”
Prof. Czarny: „Gospodarka jest jak bokserska gruszka, w którą uderza nie bokser, a Los.”
Prof. Czarny: „My-ź-lę sobie, że nie jest łatwo tak przesunąć linię AD. Państwo się pewnie nieźle zaprze nogami, próbując przesunąć linię AD.”
Prof. Czarny: „’Jaka szkoda’ - my-ź-lę sobie.”
Prof. Czarny: „Jeżeli ktoś chce mądrze zabierać głos w gazecie lub na imieninach u cioci, musi dobrze zrozumieć te procesy.”
Prof. Czarny (z przejęciem): „W Hipotezji i Fantazji wytwarza się tylko chleb!!!”
Prof. Czarny: „Kładę folię z napisem ‘gospodarka otwarta’ i kontroluję czas. AHA, nie jest tak źle.”
Prof. Czarny: „Więc bank centralny, niczym wielki odkurzacz, wciąga do swojego wnętrza miliony złotówek.”
Prof. Czarny: „’O! Jakie perfidne pytanie!’ – my-ź-lę sobie.”
Prof. Czarny: „Zajmijcie się państwo teraz jako zbiorowość sami sobą.”
Prof. Czarny: „Mam zamiar rozwiązać państwa rękoma jak najwięcej zadań.”
Prof. Czarny: „No i co ci Castorpowie
z Hamburga zdecydują się kupić w Polsce?”
Ew: „LODY! Koral…”
Prof. Czarny: „No tak, my-ź-lę sobie, kupią sobie lody. A że przebywają w
nadmorskiej mieścinie Rowy, to wynajmą też pewnie kuter i pojadą na wycieczkę,
a to już sporo kosztuje.”
Ew: „No dokładnie. Ale jak to – będą nad morzem i nie skosztują smażonej ryby?”
Prof. Czarny: „No jasne, smażona ryba.”
Ew: „I naszyjnik z bursztynów dla pani Castorp!”
SOCJOLOGIA:
Krzyś: „No, np. Ruch Na Rzecz Wyzwolenia Krasnali Ogrodowych…”
Krzyś: „No, też np. Wyzwolenia 7 Krasnoludków I Królewny Śnieżki. No i cała ta współczesna mitologia.”
Prof. Towalski (do Krzysia): „Ja się już Pana zaczynam bać. Czy Pan ma względem siebie podobne odczucia?”
Ania: „Krzysiu, musisz zmienić leki…”
Krzysiu snuje rozważania o
biznesmenie-wieśniaku, że niby należy do grona biznesmenów, ale co oni sobie o
nim myślą wewnątrz…?
Prof. Towalski: „A tego to się Pan nigdy nie dowie!”
Prof. Towalski: „Strajki strają…”
Prof. Towalski: „Ja jestem specjalistą
od strajków…”
Krzysio: „Często Pan strajkuje?”
MATEMATYKA:
Prof. Nowakowski: „A gdzie czwarty
punkt?!”
Ew (mając na myśli to, że zasłoniła go górna tablica): „Schował się.”
Prof. Nowakowski: „Schował się?!”
HISZPAŃSKI:
Pedrito wysnuwa hipotezę na temat
tego, co się stało, że ktośtam gdzieśtam umarł: „El chico comió muchos
chocolatines y se le pege la boca y murió de sed.”
Prof. Zarzycka: „Pero falta frases de hipótesis…”
Pedrito: „Probablemente.”
Prof. Zarzycka: “Ahora el grupo de
detras…”
Pedrito: „El grupo de retras?!”
Pedrito: „Jak jest sosna po
hiszpańsku?”
Ew y Gregorio: „Pina.”
Pedrito: „A jak jest ananas?”
Ew y Gregorio: „Pina.”
ANGIELSKI:
Ktoś na angielskim w grupie Magdy: „I’m looking for a place where there are a lot of beaches.” – z piękną wymową BYCZYZ
Wojtek (do kogoś, żeby zawołał ewika): „Ej, weź ją zapukaj w głowę.”
Prof. Popielicka: „And
how do you call booths and people working there?”
Giżycko: ”Masakra.”
Prof. Popielicka: “No żesz, no przecież!”
Prof. Popielicka (mówiąc, co będzie na kolokwium): „Boże mój, może my wymyślimy coś innego…?! Tak, czy tak, będą mieli…METODYCY…pff…”
Prof. Popielicka: „Women’s primary role was to give birth to as many children as possible.”
Prof. Popielicka: “NO ŻESZ! NO ŻESZ!’
Prof. Popielicka: „Some of the men move in such a way that they resemble a large animal or something else.”
Prof. Popielicka: “And
Chris wanted to say…Let’s seize the opportunity because it’s not a routine that
you are with us…”
Chris: “Generally, I’ve been listening to what you were saying…”
Prof. Popielicka: “Thank you for
monitoring us!”
Prof. Popielicka: “From
mythology point of view Nike is a…”
Gosia: “…company.”
Prof. Popielicka:
“Chris, if something is false, is it true?”
Chris: “No, it’s probably…false.”
Prof. Popielicka (do Giżycka, która później przyszła, bo zniszczyli jej zdjęcia:( ): “Physical and verbal abuse is what we are doing right now.”
Prof. Popielicka: „At stake – jest na
to taki stary polski zwrot…”
Ew: „…o co kaman.”
Prof. Popielicka: „Siada taki student na egzaminie i wszystko jest big i small, wszyscy mają have i I go, must go, Glasgow.”
Prof. Popielicka:
„Milena, if you were a worker in such a sweatshop, overused, physically and
verbally abused, maltreated, what would you do?”
Milena: “How do you say ‘pochód’?”
Prof. Popielicka: „Parade. You would organise a parade?!”
Prof. Popielicka: “Miliony wietnamskich psów to dokładnie 150zł. Tam nie ma psów, tylko dooonnnngs, waluta.”
INNE:
Ew (do Asi na wykładzie, przytomnie zauważając, że zleciała jej kurtka z ławki): „Czy ja Ci to spadam?”
STATYSTYKA:
Prof. Węziak: „Polecam zajęcia z tą panią. Niesamowite przeżycie!”
ANGIELSKI:
Prof. Popielicka: „Anyone else who would do it in a little more compact way ‘cause some of us are a little bored right now…"
Prof. Popielicka (o vicekoordynatorze ankiety:D): “Mogłabym dwa razy być jego matką, chociaż bym niebardzo chciała.”
Prof. Popielicka: „No widać, że ten pan jest jeden chodzący kompleks. Ja go mogę zaanalizować w trzy godziny bez odpowiadania na 150 pytań.”
Prof. Popielicka (o lasce z popołudniowych): „Myślę sobie: ‘kobieto, idź ty coś zrób z tym okryciem wierzchnim i nie rozstrajaj mi tutaj moich manewrów ze studentami na temat ‘leave jackets in the szatnia’’.”
Prof. Popielicka: „Ja tu nie noszę norek i kapelusza i go nie okręcam tutaj przed państwem!”
Prof. Popielicka: „If you are an economist, or will be in the future, GOD SAVE YOU…”
Giżycko: “It declined significantly by one…dot?”
Prof. Popielicka: „Pani krzyczy, znaczy, że pani w formie.”
INNE:
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Tłoku): Szymon: „A to Ty Ryszarda nadal karmisz piersią?”
Chylińska: „A co ja kurwa Mlekowita jestem?!”
Ew do Madzi (o dodatnim podażowym
szoku makroekonomicznym): „No, to teraz jest niedotrudnienie!”
Madź: „No! To ci, którzy są bezrobotni, powinni być robotni!”
STATYSTYKA:
Prof. Węziak: „Środek egzaminu, ktoś podnosi rękę i się pyta: ‘Czy mogłaby pani pomóc z kalkulatorem, bo właśnie kupiłem i nie wiem, jak obsługiwać?’.”
skomentuj (0)
2007-11-19 00:50:46
I semestr(wszystkie) - tym razem usz teksty z wykładów na mej cudownej SGH :]
NOP:
Prof. Sakowicz: „Bo gdybyśmy tutaj chciali…”
Ew: „O, popatrz! Ja mam taką samą konstytucję, co Sakowicz! Tylko, że ja mam
wcześniejsze wydanie, chyba z 1976 roku…”
Ew&Justyna (do Krzysia): „Śpij… Zaśpiewamy ci kołysankę…”
Krzyś: „ON mi już śpiewa…”
MATEMATYKA:
Prof. Nowakowski: „Jak wchodzimy na Giewont, to jak schodzimy – odległość jest
inna. No nie daj Boże, jak spadamy!”
Prof. Nowakowski: „Rogal nie jest zbiorem wypukłym!”
Zastępstwo: „Jeżeli granica nie istnieje, to znaczy, że ona nie istnieje…”
HISZPAŃSKI:
Ktoś: „Mi prompuesto es…”
ANGIELSKI:
Prof. Popielicka: No nie mogę. Cudownie. Cokolwiek, co przyniosę, to nie
zdążamy. You geniouses!”
Ktoś coś mówi. Prof.
Popielicka: „No, no, no, no, could you repeat? I’m thinking about my own problems
now…”
Ktoś próbuje przewinąć film (są 4
filmy na kasecie) do pierwszego nagrania i Prof. Popielicka się niecierpliwi,
że tak długo, podchodzi do tej osoby i puka w pudełko od kasety 4 razy: „THE
FIRST ONE!!!”
Prof. Szymański:
„Ready-made kids. Convenience kids.”
Prof. Popielicka: “Coś tam, coś tam, so…how do you describe SHIPS?”
Kamila: „They are very…puszyste… I’m sorry – are we talking about animals?”
Prof. Popielicka: I mean what I mean.”
Prof. Popielicka: “No rzesz fabularny film prosimy!”
W książce: „The cat is reported to be dazed but unharmed.”
Ola czyta: “…UNARMED.”
Ew: “Nieuzbrojony kot.”
Prof. Popielicka: “When you use your washing machine you put inside your…”
Ew: “Cats!”
Prof. Popielicka: “Congested = a lot of staff in one place.”
Ew: “Ma Pani kredę na nosie.”
Prof. Popielicka: “I know. These are our working conditions.”
GEOGRAFIA:
Prof. Kuciński: “Nie wierzycie?! Przepytajcie
tak zwanych ludzi normalnych!”
Prof. Kuciński: „Dzieci na pewnym etapie swojego życia ŻREJĄ pastę do zębów.”
Prof. Kuciński: „Nie jesteśmy autonomiczni. Działamy, kierowani pewnym owczym
pędem.”
Prof. Kuciński: „…i te biedne kurki nie miały możliwości spotkania się z
kogutem, co dla normalnej istoty żywej jest rzeczą przykrą.”
LOGIKA:
Prof. Chmielecka: „Im dalej od Warszawy, tym
częściej widać przejście od napisów na murach „Legia pany” do „Legia co
innego”.”
INNE:
Ew: „Jak się nazywa ten ogromny pająk we „Władcy
Pierścieni”?”
Madź: „Aragorn?”
Wojewódzki (do Kadziewicza): „Alimenty to podatek
od konsumpcji.”
Madź (widząc dwie panie w podobnych strojach):
„Boże, ja myślałam, że one są zszyte.”
Ew: „No to wnioskując, nasz pies będzie się
nazywał Abecadło.”
Uwolnić orkę (w „Grawitacji”): „Hej, to jest
Marek!”
(z Bridget Jones): „I can’t believe
you said what you said you said!”
MisiaMisia: “Powinno się wprowadzić kary za
niemiganie przejeżdżającym samochodom, informujące o niewłączonych światłach.”
Madź (do Ewika): „Jak mówisz do mnie Magda, to czuję się, jakbyś rzuciła we
mnie zamrażarką.”
Madź (do Ewika): „Mój Ty kuciacku. Nie! No teraz to jesteś ohydnym duzim
bzidkim INDYKIEM!!!”
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Tłoku) Lech: „Namierzyłem was, bo wy macie
CZIPY!”
Lepper: „Ja ci dam cipy! My jesteśmy faceci z jajami!”
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Tłoku) Doda: „…śledczym wzrokiem śledzia,
który w komisji śledczej śledzi śledzia…”
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Tłoku) Lepper: „Gadaliśmy sobie z prezydentem
i on w ostatniej chwili się od dzielił od zygoty i był osobną komórką!”
Doda: „To generalnie za daleko nie nawiał, nie?”
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Toku w Rozmowach
w Tłoku) Nelly: „Ja teraz grzebałam w bucie i się rozszczepiłam.”
(z Szymon Majewski Show, Rozmowy w Toku w Romowach w Tłoku) Donald: „Ja już ci,
Ewo, o tym mówiłem w programie „Nazywam swoje plemniki i obchodze ich imieniny”
– a! wszystkiego najlepszego Szczepanie!”
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Toku w Rozmowach w Tłoku) pasek informacyjny
o Annie Fotydze: „Ania – goli pachy od 7. roku życia.”
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Toku w Rozmowach w Tłoku) pasek informacyjny
o Nelly Rokicie: „Nelly Rokita – pragnie zachować anonimowość.”
(z Szymon Majewski Show, Romowy w Toku w Rozmowach w Tłoku) ktoś z
publiczności: „Ewo, wiek nieznany, mam pytanie…”
skomentuj (1)
2007-04-01 15:47:40
w sidłach miłości
Bóg wziął krągłość księżyca, falistość węża, oplotność powoju, smukłość róży, połysk mgły, bojaźliwość zająca, próżność pawia, delikatność jutrzenki, gorycz żółci, słodycz miodu, ciepło ognia, chłód śniegu, gadatliwość sroki, gruchanie gołębia i z tego wszystkiego uczynił kobietę i... dał jej mężczyznę.
skomentuj (0)
2007-03-17 17:58:52
3C:)) kompendium wszystkich:)
Prof. Inglot (Kajka przy
tablicy stoi i nie wie, jak coś rozwiązać): "Spójrz na Kubę, on się do
ciebie uśmiecha."
Prof. Inglot: "To co mogę wyrzucić na monecie?"
Prof. Inglot: "Udajemy się, proszę państwa, na polowanie."
Prof. Inglot: "... a ten dzik prosto na mój pikap!!!"
Prof. Inglot: "Słowo "co najmniej" - już żaróweczka się
zapala."
Madzik: "Jeżeli pierwszy trafil, to drugi nie ma już po co strzelać."
Prof. Inglot: "Tak se rzucil, że se rzucil."
Prof. Inglot (do Gabrysia): "Kotku, skarbie."
Prof. Inglot: "Uważaj, tylko nie śpij."
Prof. Inglot: "Ale mi się ladnie omega udala."
Prof. Inglot: "A Michal czy może dostąpić tego zaszczytu i mieć takie samo
prawdopodobieństwo, co Marysia?"
Prof. Inglot: "Tak zwane prawo trichotomii."
Prof. Inglot: "No nie będę was męczyć."
Prof. Inglot: "Na razie nie pytam o kulę, na razie pytam o urnę."
Prof. Inglot (do Miecia): "Ty masz umysl analityczny. Bardzo mi się to
podoba."
Prof. Inglot (o wykresach logarytmicznych): "... bo to ma znaczenie
psychologiczne, żebyście zapamiętali te wykresy."
Prof. Inglot: "Tak na ciebie patrzę i widzę cię jeszcze w gimnazjum."
Prof. Inglot: "To jest gabinet pani Czai? Ale tu śmierdzi, wiecie?"
Prof. Inglot: "Dobrze, bo ja waleta skojarzylam z treflem."
Prof. Inglot: "Ja to będę obok pisala, żeby już... żeby już... nie pisać
ponownie."
Prof. Inglot: "Muszą być dobre okulary, żeby nie spowodowaly
rozblysku."
Prof. Inglot (po kilku sygnalach sms): "Ktoś tam się dobija. Trzeci sms
dzisiaj."
Prof. Inglot (ze zrozumieniem): "Simplus. Pewnie jakaś gra."
NA MATEMATYCE:
Prof. Inglot: „Jak ja widzę taka pracę, to już wiem, kto za tym stoi.”
Prof. Inglot: „No no no.”
Prof. Inglot: „Ja to zrobię na chłopski rozum.”
Prof. Inglot: „Nie, dziecko, ty się musisz zdeklinować!”
Prof. Inglot: „Ile jest możliwości, że z liter M,M, A, A, A, T, T, E, Y, K
dziecko ułoży słowo, no jakie?”
Au! (odkrywczo): „MATEMATYJAK!”
Prof. Inglot: „A dziewczynka… Dziewczynka to babcia! Ona robi na chybił-trafił!
Ona nie wie, co robi to! Robi, bo robi, ale odkłada!”
Prof. Inglot: „Giezek ma SYSTEM.”
Prof. Inglot; „Napisz tam dwa do którejś i sobie to wymyśl!”
Prof. Inglot: „Czy ktoś już doszedł?”
Prof. Inglot: „No-no-no, no-No-NO!!!”
Prof. Inglot: „Czyli TUTEJ.”
Prof. Inglot: „A jak to przepłynie, to jest wasza sprawa.”
Kajak: „Promil okręgu.”
Prof. Inglot: „Mateusz ma system, a u was jest zgoda.”
Ew (do Kajaka na matmie): “Tak a propos matematyki, (pokazując na bluzkę) to
pierzesz to ręcznie?”
Wytrysk: „My nie możemy tego zrobić, bo mamy za dużo danych.”
Prof. Inglot: „Więc łaski nam ten trójkąt nie robi!”
Prof. Inglot: „Bo to wam tak będzie trudno o tych skarpetach i pałeczkach.”
Prof. Inglot: „Sukcesem będzie, że żarówka płonie.”
Prof. Inglot (do Au!’a): „Jak już jesteś, to cię wykorzystam do końca.”
Prof. Inglot: „Jakbym nalała tu tak trochę jakiejś herbaty, to byście tu mieli
naroże!”
Prof. Inglot (do
Gabrysia): „Kotku.”
Prof. Inglot: „Kuba Dzierżanowski.”
NA ANGIELSKIM:
Mieciu: „You can test stuff on black people during the night so that nobody can
see!”
Prof. Solecki: “You can test it on white people during the day!”
Jedzi: “You can pay animals.”
NA GEOGRAFII:
Kaj: „To Zatoka Perska jest też Azją? Ja myślałam, że to jest takie
pogranicze…”
INNE:
Kosio (do Ewika i Kajaka, z torebką Ewika na ramieniu i robiąc TEN ruch rączką):
„Dziewczyny, bo ja tamponów zapomniałam…!”
Kaja (do brzucha): „Ignacy! Zatkaj się!”
Au!: „Kaja ma dobry punkt.”
Kaj: „No… jestem taka sąsiada trusia. No… rozpieszczona.”
Ew: „Kaja, jak są po niemiecku targi?”
Kaj: „Jaahr-maarkt.”
Prof. Muteusz Giezuk: „Chrrrrrrrrummmmmmmm.”
Prof. Fylyp: „Brzmi jakoś tak dyskusyjnie.“
Kaj (z oburzeniem): „Moja mama wcale nie jest orangutanem!”
Kaja: „Oparzyłam się wczoraj.”
Ewik: „?Con que?”
Kajak: „Widelcem.”
Maciuś: „Kaja, masz stanik ortopedyczny?”
Mieciu: „On jest zapinany na guziki!”
Kajak (do Ewika, jak mazała coś gumką i ławka się trzęsła): „Czy musisz mieć
drgawki?”
W środku historii daje się bardzo głośno słyszeć MUUUUUUUU. Kuba Rosiak odbiera
komórkę ;)
Na następnej lekcji (matmie) daje się słyszeć „SEXTASY” :D
Kaj: „Przecież to jest uwarunkowane genetycznie, że ci ogonek rośnie!”
Ania (P)Ejcz: „…że o kłusownictwie.”
Prof. Fylyp (24 kwietnia; grzejniki pełną parą, a na dworze gorąco): „Jest
ciepło, więc taniej grzać.”
Kaj: „Ewa, masz zakurzone usta.”
Madzik: „Ja potrafię czytać, okeeej?”
Ew: „Egzamin maturalny: co wie pani o bitwie pod Grunwaldem?”
Madzik: „Że im słońce świeciło w oczy...”
Au! (do Ewika): „Twoja pierś mnie ugryzła.”
Ew (do Kajaka): „Ty go wyjmujesz. Wyjmujesz, żeby gdzieś włożyć. W odbyt wielbłąda!”
Ew (leżąc na Kajaku): „Ale sobie genialne legowisko znalazłam. Jeja.”
Kaj: „Jest radio zet i rmf fm. Ja nie słucham do tych radii.”
Ew: „Boże, Kaja, czy ty wiesz, co przed chwila powiedziałaś?”
Kaj: „Ja czytałam buszującego w morzu. No co – teraz mnie za oko będzie
łapała.”
Ew: „Bo nie chce dać importancji.”
Ew (do Kajaka): „Kocham cię, ale nie w tej manerze.”
Przewodnik w Maroku:
„Childrens has stuffs. If you don’t mind.”
Ew: “Jeszcze żeby to mówili po
swojemu językowi.”
Przewodnik w Maroku: „So guys please if you don’t mind I just say that on your
right…”
Ew (do tv): “Kurde, wkurzasz mnie.”
Kaj: „W rodzince mojej jestem smoczkiem.”
Ew: „A tam – co tam jest? Wąska uliczka, na której środku sra pies.”
Kaj: „Całe życie nie jem śledzi, bo się boję i mówię, że nie lubię.
Ew: „Nie kapuję.”
Kaj: „Ja się na przykład boję szpinaku. No nie mów mi, że ty się nie boisz
szpinaku.”
Ew: „Jaki Kajak. To nie jest obraza. To nie jest miłe. To jest informacja.”
Kaj: „Jaki pysiek. To było miłe.”
Kaj (do Ewika): „Wyglądasz jak zmarznięty kurczak.”
Kaj (do Ewika): „Jesteś jutro mikrofalą w szkole?” [bo Kaja koniecznie chciała,
żeby mój samochód miał imię i wyszło na to, że skoro to Honda, a po hiszpańsku
microondas brzmi podobnie, a znaczy mikrofalówka, więc wyszło, że jeżdżę
mikrofalą:D)
Kaj: „Nie lubię, jak mi zadajesz tyle pytań na raz, ale teraz mi się udało, bo
nie znam odpowiedzi na żadne.”
Kaj: „A fakt, to zlewamy :)”
Michaś (do Ewika): „To good, mam nadzieję, że nie byłaś zła, gdyż na przykład
przez wielką ilość lakieru wypadły ci włosy, a teraz jest ok, bo szybko
przeszczepili ci nowe cebulki?”
Ew (do Kajaka): „Nie masz pojęcia, gdzie ja dzisiaj byłam. Znaczy się, ja sama
dokładnie nie wiem.”
Kaj: „Wiśnia to SIUŚ SIUŚNIA.” [Wisienka to samochód Kajaka.]
Ew: „Wymyśl cuś. "Tango" MOCNO SSIE.”
Ew (czytając smsa od Kajaka: „Why nie zostałaś na faka? Nawet nie wiesz, jakie
bombowe zadania robiliśmy :D”): „Zachowam sobie tego smsa, żeby potomstwu
tłumaczyć, co to syndrom czternastki.”
Ew(do Kajaka): „Dobranoc niedźwiedziu. Tfu, ośle.”
Kaj: „No właśnie nie wiem.”
Ew: „Ej, mam usz telewizję w domu. I właśnie włączyłam kanał HBO COMEDY, a tam
pogrzeb.”
Kaj (sms od Kajaka): „Bierzesz jakieś podręczniki szkolne do Hiszpanii?”
Ew (sms zwrotny do Kajaka): „BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA.buhuh.ha.hah.uff
hehehe hahaaa buhuhuhu buhahehi”
Kaj (sms zwrotny do Ewika): "Rozumiem."
Autentyczne zdanie z matur z polskiego: „Morał jest taki z tych dwóch sztuk
Szekspira, że nie warto się zabijać z miłości do ukochanej i odwrotnie, bo to i
tak to nic nie pomoże i nie wskura.”
Autentyczne zdanie z matur z polskiego: „Wiewiórka jako symbol transportu
jeńców wojennych.”
Autentyczne zdanie z matur z polskiego: „Autor współżył z wiewiórką, a ona
robiła, co chciała.”
Autentyczne zdanie z matur z polskiego: „Wiewiórka uzbierała sianko i wsadziła
w intymne miejsce, czyli dziuplę, którą wcześniej wyczyściła.”
NA WYCIECZCE:
Madzik (o tańcu z Wytryskiem): „Reakcje-będą-SILNE.”
Ew: „Słuchaj, bo słuchaj, ale słuchaj.”
Asia: „Możemy tu odegrać napad na karawanę i Mateusz będzie robił za
wielbłąda.”
Ew (pijąc wino. Trochę lepsze od „Wino w kartonie "Dzban - i twój dziad to
pił!”): „Dajmy trochę wina szynce, to będzie mniej dla nas.”
Kuba Rosiak: „Mała Kaja – duża kupa.”
NA FIZYCE:
Prof. Bąk: „Jak to?! A przecież nasze dzieci kochane humanistyczne i wy do nich
z sinusem?!”
Prof. Bąk: „Takiej krowie holenderskiej wysokomlecznej (dodajmy jeszcze, że
wściekłej), pędzącej z prędkością 18 km/h nie możemy przypisać fali!”
Prof. Bąk: „Więc taka krowa nie rzuca falami na prawo-lewo. Wysokomleczna
oczywiście, bo w UE krowa musi dawać dużo mleka! Nie będziemy się przecież
zajmowali krowami, które dają mało mleka!!!”
Kaj+Asia+Ew+Prof. Bąk: „Jak masz dziurawą kieszeń w spodniach, to Uran wpadnie
ci do majtek, Mateusz.”
Mieciu (o swojej siostrze): „Chowam jej te takie do malowania, bo uważam, że
jest za młoda i wieszam siostrze w pokoju krzyże!”
Prof. Muteusz Giezuk: „Żelazne? (chrum)”
Kaja: „CHRUM!!!”
Prof. Bąk (po tym, jak ktoś kichnął): „Robimy próbę:
"O-MÓJ-BO-ŻE-KA-TAR-SIEN-NY-KA-TAR-SIEN-NY"”
Prof. Bąk: „Już się nie będziecie, dziewczynki, interesowały chłopcami. Później
to zaczniecie się interesować dziewczynkami!”
Prof. Bąk: „Ja mam moc… Niech moc będzie z nami! Ja mam moc, ale kreda poszła
się… Będę chyba pisał paznokciami…”
Prof. Bąk: „I nie będziecie widzieli błon między waszymi palcami!”
Prof. Bąk: „TO się nazywała FUJARA, hehe.”
Prof. Bąk: „Aj, Zosia jest fujara!”
Prof. Bąk (zdejmując Pudziana z tablicy): „Wszystko w porządku, ale czy nie uszkodziliśmy
mienia szkolnego? OJJ!!!”
Prof. Bąk (o książce na ławce Ani (P)Ejcz): „Proszę tą literaturę schować.”
Ania (P)Ejcz: „Ale ja nie czytam.”
Prof. Bąk: „Nie szkodzi. Ona mnie drażni.”
Prof. Bąk (do milicjanta): „No nigdy nie mam dokumentów, a dzisiaj dodatkowo
nie mam…”
Prof. Bąk: „Zadzwonił po sukę i taaaaka wielka przyjechała!”
NA NIEMIECKIM:
Prof. Duńska-Urban: „Der Umweltsunder, - - grzesznik środowiskowy.”
Prof. Duńska-Urban: „Paulina?!”
Paulina: „Przepraszam, ale mnie piecze…”
Prof. Duńska-Urban: „Gdy ona dla koszulka w klepie. No, Justyna, nie rozumiem
Cię.”
Prof. Duńska-Urban: „Trennung – segregacja, rozdzielanie.”
Ew: „Rozgregacja?”
Dżastinka: „Jak jest znosić?”
Prof. Duńska-Urban: „Eintragen.”
Paulina: „Jajka?”
Prof. Duńska-Urban: „Eee… wtedy to będzie legen…”
NA INFORMATYCE:
Prof. Zagajczyk: „Wiecie, że warunki mogą być spełnione albo niespełnione.”
Mieciu: „Jak marzenia…”
Prof. Zagajczyk: „To było głębokie.”
NA POLSKIM:
Ew: „Edek to taki pan spod sklepu.”
Kazik: „No tak, taki prawie maczo.”
Prof. Czaja: „O twórkach męcznych. To znaczy, o męczarniach twórczych.”
Prof. Czaja: „Czy ja się komunikatywnie wyrażam?”
Ania (P)Ejcz: „Uzurpator.”
Prof. Czaja: „No, proszę, jakie w was pokłady leksykalne drzemią.”
Kaj: „No… natura nie siedzi cicho.”
Prof. Czaja: „Znaleźli się w tej hekatumbie.”
Prof. Czaja: „Co dla ciebie byłoby lepsze, tyranie, Kornel?”
Kaj: „Jest miejskim patriotą!”
Kuba Rosiak: „A może użycie słowa "kornik" oznacza, że on jest
pokorny?”
Prof. Czaja: „Nieeeeeee, a kornik – my tu mamy takie małe zwierzątko.”
Prof. Czaja: „Wymyślić, czym jest pokolenie ocalonych w kontekście II wojny
światowej, to nie wiem, jakie trzeba mieć IQ.”
Prof. Czaja: „Nic, a nie "nie".”
Klasa: „My wszyscy mamy "nie", a nie "nic".”
Kaj: „Ale ej, ja mam inaczej – mam "nie".”
Prof. Czaja oniegdyś poprosiła Michała Zubla o pomoc w uruchomieniu odtwarzacza
kaset video, bo ponoć zepsuło się coś właśnie bardzo niedawno. Poprosiła
Michała o sprawdzenie kabli, Michał się nawet wziął za czyszczenie soczewek, po
czym obwieścił, iż…”Ekhm, no tu po prostu jest pauza włączona.”
Kaj:” No… owoc jest przejrzały.”
Ew czyta na głos na lekcji i co chwila się krztusi śmiechem: Andrzej
Szczypiorski [fragment „Początku”]: „Zwykł podnosić rękę o głos, w sposób
wielce charakterystyczny, łokieć trzymając przy piersi i wystawiając w górę dwa
palce, serdeczny i wskazujący, w zupełnej zgodzie z polskim regulaminem
wojskowym.”
Ewik: „Nikt nie ingeruje w naturę, czyli jest…”
Kajak (z głosem odkrywcy): „Natura jest naturalna!”
Prof. Fylyp: „W przeciwieństwie do przyjazdu Pana Tadeusza dwukonną bryką,
Hipolit Wielosławski i Cezary Baryka orzą zagory swym jestestwem.”
Prof. Czaja (do Benka, stojącego na środku klasy): „Usiądź sobie.”
Beny usiadł na środku klasy.
Ew: „Ptak ma odnóża.”
Kaj: „No co ma?”
Asia: „Nóżki.”
Kuba Rosiak: „Orzeł ma nóżki? Szpony!”
Prof. Muteusz Giezuk: „Albatros ma szpony? Płetwy!”
Kaj: „Zatem ptak ma płetwy…” ;)
Prof. Muteusz Giezuk: „Może sobie pozwolić na to, że nie wie, o czym pisze, bo
nazywa się Różewicz. Tadeusz Różewicz. CHRUM.”
Ew: „... jest taką jednostką specjalną.”
Prof. Czaja: „I to są rozważania przedmaturalne.”
Mieciu: „Baryka podupadł.”
Benek: „Ten gęsiarek biegł… Tak zwyczajnie… Tak zwyczajnie, jak codziennie
biega… I nagle zaczerpnął ze strumienia…”
Benek: „On rozlewa wodę wolności…’
Prof. Muteusz Giezuk: „Kanibalizm.”
Kaj: „Animalizm?”
Ew do Prof. Czai: „No bo to jest kontrast maksymalny i to nie ma sensu.”
Prof. Muteusz Giezuk: „Zgrrrrrozo, zgrrrozo.”
Prof. Muteusz Giezuk: „no więc… zapomniałem, co chciałem powiedzieć.”
Prof. Czaja: „Takie rozpoetyzowane krzesło! Do gabinetu matematycznego MOJE
krzesło! Gdyby wcześniej powiedział, to bym nie pożyczyła!”
Wiersze „Notce Dame”, Przybosia. Integracja figuralna – że niby wiersze wygląda
jak katedra gotycka: ma nawy, przedsionki, sklepienie, kolumny.
Prof. Czaja: „Co można zarzucić tej interpretacji?”
Ewik: „Że jest nienormalna!”
Kaja: „Ja tutaj widzę przednie światła Maybacha.”
Prof. Czaja: „A ten gangster, który przyjeżdża, to Bóg.”
Prof. Czaja: „…bo ja czuję narratora!”
Kuba Rosiak: „A ja czuję narratora inaczej!”
Prof. Czaja: „Brak świadomości literackiej jest bezdomnością.”
Prof. Czaja: „Proszę przynieść dwa teksty Tuwima.”
Prof. Muteusz Giezuk: „Dowolne?” -_-‘’
Benek: „Stooooi na stacjiiii lokomotyyyyywa…”
Prof. Fylyp: „Dobrze pamiętamy, w jakiej symbiozie z ptactwem żyła Zosia…”
Ewik: „Brak ciepłości… Jezu!!!”
Prof. Muteusz Giezuk: „Ja twierdzę, że to jest moja IDEALNA interpretacja.”
Prof. Czaja: „Za co może mścić się kobieta?”
Przemek ( w tej samej sekundzie głośno): „Za odrzucenie!”
Zofia Jurewicz (na
polskim, o "Sonetach krymskich"): "Słyszy żurawie, a żurawie są
często spotykane na Litwie, a on tęskni do Ojczyzny, słyszy więc żurawie."
Prof. Czaja: "Najgorszym epitetem, jakiego mogę użyć na lekcji, aby nie
urazić waszej kruchej konstrukcji psychicznej, by określić Jagody postawę, jest
"głupek"".
Prof. Inglot: "Taki tu-mi-wisi-ZM was ogarnął."
Kajak do Ewika: wyglądasz
jak zmarznięty kurczak.
Ewik: walnij w stół a nożyce się otworzą. No a jak? Zakrzyczą?
Ewik + Kajak: cytat z życia Patryka R.: ma-ma o-biad ma-ria du-pa DAĆ!
Ewik o cheapendales: są nadzy, tylko przykrywają garnkiem swoje odchody. I
między innymi jeden miał tak ogoloną klatę, że było widać odchody.
Ewik: puedo chupar tu thumb? Puedes chupar mi nariz si quires, bo ty jesteś
taki prosiaczek a ja mam smirnoffa w nosie dosłownie.
Ewa: nożyczki - nożyce
Kajak: matka - macica
Kajak: no ja widzę tylko jak popatrzę.
Pepi: la lo la lu la le la li
Kajak: kur**
Ewa: taaak...
Kaja: co?
Ewa: no właśnie nic...
Ewa: nie, no mamy jeszcze 1,5h. Chyba się zaj******...
Kaja: czy mam to odebrać jako propozycję?
Ewik: jaki Kajak. To nie jest obraza. To nie jest komplement. To jest
informacja.
Kajak: jaki pysiek. To było miłe.
Kajówka: nigdy nie mówiłaś do mnie kajówka? To może sama tak do siebie
mówiłam...
Ewik: to tak jakbyś się mnie zapytała czy nigdy nie robiłam ci loda. Po czym
stwierdziła, że jednak sama go sobie robiłaś. LOL
Kajak: macierz to mąż macicy.
Kajak: mój światopogląd łamiesz. Znaczy kruszysz. Psujesz. Niszczysz.
Ewik: uważasz siebie za poddanego mego?
Ewik: czy Tobie też taki brud spod japonek spływa? Ja tak normalnie w domu nie
mam.
Kajak: nie myję się normalnie w domu w japonkach...
Haribo (Chorwatka o różnicach między polskim a chorwackim, mówiąc po
hiszpańsku): kurwa es kurwa
Das Ewikchen: skoro jest Pan Jajo, to gdzie jest Pan Mojito?
Kajak (na polskim): owoc jest przejrzały, natura nie siedzi cicho.
Ewa (na polskim): on jest taką jednostką specjalną.
Prof. Czaja: to są właśnie rozważania przedmaturalne...;)
Kuba R. o interpretacji Prof. Muteusza Giezuka: WBREW POZOROM to ma sens.
Ewik (na polskim o "Tangu"): ci, którzy są szlachetni, przegrają w
walce z takimi chamami, Edkami, bo tacy Edkowie walczą nieuczciwie.
Kocham Cię Kajaku!!!
EPILOG LICEALNY
Prof. Czaja: "Wy się tym interesujecie! Przecież to jest w obrębie waszej
pasji czytelniczej!"
Prof. Czaja: "Rozumiem, że obrażam was takim łatwym pytaniem."
Prof. Czaja: "Widzę, Ewa, że Cię jakieś wielkie cierpienie nęka." [słońce
mi w oczy świeciło]
Prof. Czaja: "Ja bym tutaj od aksjologii uciekała i pozostałabym na
ontologii."
Ewik: "Jak się nazywa żona Benedykta z "Nad Niemnem"?"
Kaj: "Eliza Orzeszkowa."
Ewik: "Mosiek."
Prof. Czaja (do Maciusia): "Spojrzeć przez "rz". "Rz"
zawsze po "j"."
Maciuś: "Może tam jest "rz", tylko niewyraźnie...?"
Maciuś: "Białoszewski PERSONIFIKUJE kobiety."
Prof. Czaja: "Tak, po to my tu analizujemy "Tango" i omawiamy męski
szowinizm, żebyś Ty teraz wyrażał poglądy o personifikacji kobiety."
Maciuś: "Oni oboje funkcjonują jako synowie."
Prof. Czaja: "Obaj. Obaj."
Kajak: "Epistolarna powieść to na grobach jest."
Kaj: "Co się pisze na pogrzeb? To na "e"?"
Ewik: "Epilog." Kaj: "Co to jest Drecksack?"
Ew: "No wiesz, jak to się nazywa po polsku?"
Kaj: "Worek na gówno?"
Ew: "Tak, właśnie, gówniany worek."
Kaj: "Osito =) oso."
Ew: "Jesteś moim niedźwiedziem!"
Kaj łaskocze Ewika.
Ew: Ej stop. To boli. Ale na serio. Bo mi śledzionę przesuwasz."
Kaj: "Nie wiem przez jakie ‘u’ się pisze przesuwać."
Ew: "Ty jednak gupia jesteś. Po ‘p’ nie ma nigdy ‘ż’ i ‘sz’."
Kaj: "Nie musi być dla mnie facet homoseksualistą, żebym go nazwała
pedałem."
Kaj: Czy mi się dobrze wydaje, czy ten po mojej lewej ma odchody na
rękach?!"
Rzecz na lekcji Pepi:
MOJAR EL CHURRO = Foxtrot Uniform Charlie Kilo
z lekcji przygotowawczej
1 dzień przed maturą z gejografii...i wszystko staje się jasne ;]
Prof. Gościej: "Co to jest pielgrzym? No, to jest turysta, który się
modli, hihi. A co to jest turysta? Wędrujący człowiek, który się modli w
okresach deszczu."
Ewik: "Co szopek?!"
Prof. Gościej: "Teren jest turystycznie atrakcyjny, bo jest tam BAZA
RUCHOMYCH SZOPEK."
Prof. Gościej: "Ścieki stałe i płynne, tak zwane fekalia."
Prof. Gościej: "EWUŚKU, a co Ty tam notujesz...?"
Prof. Gościej: "Dupa Maryny. No, czyli telewizor."
Prof. Gościej: "Przelećcie arkusz. Nie strzelaj!"
Prof. Gościej: "Zamiast się pod drzewkiem wysikać, jak przystało na
zająca, sikamy gdzie indziej."
jeszcza a propos matur:
Prof. Muteusz Giezuk na maturze z angielskiego pisemnej (po przerwie)
stwierdził, że ODDAŁ Prof. Kobyłce lub schował do PRACY swoje KODY KRESKOWE. I
poszedł szukać potem w swoim plecaku i NIE ZNALAZŁ. Więc
poszła z nim Magda Dzikowska i przyniosła...:D
Kajak: "Mam otwarte
i mówisz: 'otwórz', więc zrozumiałam to jako 'zamknij'."
Ewik: "Muteusz ma węża."
Kaj: "W spodniach."
Kuba R.: "A Marta le gusta cuando todo el mundo le dice que va a ser una
buena esposa."
Ewik: "De JERZY."
Kaj: "?Que?"
Ewik: "De - hiszpański i JERZY (wstaw imię) - po polsku."
Kajak: "Naprawdę?! "De" znaczy "Jerzy"?"
Muteusz: "Czarlsa Ejcz. Harleja..."
Kaj: "To tak, jakby powiedzieć, że to napisał Jot. Tuwim."
KA$Q$: "'Blondynka' to dramat Słowackiego."
Kajak: "Nie masz wykałaczki?!"
Mateusz: "Jesteśmy
bardziej więksi hardkorowcy"
Kajak (na egzaminie DELE o byciu szykownym): "Się czuję SIK."
Kajak: "Robią to paralelnie."
Michaś (o różnych dziwnych schorzeniach zębów; pocieszająco wykrzykuje):
"Cieszmy się, że mamy zęby!"
Bob (o... białkach): "No na studiach. Robi się o tych białkach. No tych,
co mamy. Białkach. No tych."
Testosteron (jaki to jest fajny film; o kobietach): "...co oznacza, że
wymyśliły nam piłkę nożną, a jak leci Liga Mistrzów, to nam przełączają na
'Złotopolskich'."
Testosteron (mądrość ludowa): "Jedna laska wiosny nie czyni."
Andrzej Lepper (u Kuby Wojewódzkiego): "To 105% będę miał w następnych
wyborach!"
Wojewódzki (do Leppera): "A miał pan z nim kiedyś kontakt?... Wizualny?"
Wojewódzki (do Leppera): "A ja to w ogóle o panu myślę: moja ty
kruszyno."
Lepper (o Wojewódzkim u Wojewódzkiego): "W rodzinie Lepperów nie ma takich
nonszalanckich dziwaków."
Bob: "Pamiętacie,
jak Krzysztof stawiał namiot? Ja nie wiem, gdzie bym się wtedy schowała!"
Ew: "Może POD namiot?"
Ew (na Shreku Trzecim): "Umarł człowiek, który był żabą."
Bob: "Obsraluch." (wersja Ewa: "Obstraluch")
Bob: "Gajek na lekcji angielskiego mówi, że ma odpowiedź FI (literka f,
ale wymawia PHI)."
Michaś o Benku: "W słowikach kiedyś śpiewał, ale dostał fallusem w
oko."
wszyscy klaszczą rubika^^
Grochola: "Ptaszki kwilą, roślinki roślinkują wszerz i wzdłuż, drzewka
machają łapkami i w ogóle jest pięknie."
Wilk (na Shreku Trzecim): "Waaaarrrczę..."
Madź (rozwiązując
krzyżówkę): "Chłopiec przechodzący mutację?"
Bob: "Mutant."
Bob (do Michasia w koszulce w paski): "Ej, ty w paski! Ej, zebra z
tasiemcem!"
Ew (po "Shreku Trzecim"): "Przeprowadzamy poważne dyskusje o
śmierci żaby, która była człowiekiem i rozmawiamy o dębach, które
zdębiały."
Kaj (w swoim zeszycie od polskiego; zadanie domowe: 'opisz sytuację więźniów'):
"Sytuacja więźniów przypomina położenie obywateli w zniewolonym kraju. Jest
ona bardzo ciężka, głównie z powodu ograniczonej wolności."
Ew (do Kajaka): "Prosiaczkowaty orangutanku czerwonodupny?"
Cytat ze "Zbrodni i kary": "Ponadto zaś bardzo się pan
interesował własną swoją skarpetką - ale to bardzo! Prosiłeś tak rzewnie:
dajcie mi skarpetkę, dajcie. Zamiotow łaził po kątach, szukając tych skarpetek,
i własnymi różowymi rączkami w pierścionkach podawał ci to świństwo. Dopiero
wtedy się uspokoiłeś i calutką dobę trzymałeś to paskudztwo w garści, nie dałeś
go sobie wyrwać. Albo znów napierałeś się strzępków od spodni, i to ze łzami w
oczach, jak Boga kocham!"
Wojewódzki (do Leppera): "Pan ma opinię, użyję frywolnego słowa, że pan
jest kogucik. No, że pan z grządki na grządkę skacze."
Chylińska (do Wojewódzkiego): "No, ROZKLAPIOCHA!"
Ew (sms do Kajaka, opisujący opakowanie chusteczek higienicznych):
"Fioletowy Lumpek z różowymi uszkami, które wcale nie są takie duże,
siedzi na mojej ulubionej postaci, czyli smutnym, granatowym, leżącym Kłapouchym,
bawiąc się swoją trąbką z pscółką. Z drugiej strony maleńkie Maleństwo daje
kwiatki maleńkiemu, różowemu Prosiaczkowi."
Ew (sms do Kajaka, opisujący moją hennę na brwiach:P): "Jutro rano masz
się zachowywać normalnie. Masz wiedzieć, że to zejdzie i do soboty będzie
normalne. Nie piszcz, nie śmiej się, nie krzycz, nie gaspuj, nie patrz, uspokój
się:P i nie pytaj najlepiej:)"
Kaj (sms do Ewika): "Jestem w ogrodzie botanicznym i widzę kwiatka Bożenę."
na niemieckim:
Paulina: "Ich gehe in ein Schuh..."
Prof. Duńska: "Idziesz w jednym bucie. No, bardzo fajnie."
Ew: "...Herr Duńska."
Prof. Duńska: "Czy ja jestem obojnakiem?!"
Michał Z.: "Der Sparsame ist... sparsam."
Prof. Duńska: "Dużo nam tu wyjaśniłeś: oszczędniś jest oszczędny..."
Prof. Duńska: "Czy ja coś źle mówię?"
Madź: "To chyba ja coś źle słyszę."
Prof. Duńska: "Maciek, już nie cierp tak."
Maciek: "Przepraszam."
Madź mówi...
Prof. Duńska: "Trochę mogłabyś rozwinąć to tempo niesamowite, bo Maciek
nam tu zaraz uśnie!"
Prof. Duńska: "Jacyś jesteście powolni dzisiaj. Aż mnie to nudzi!"
Prof. Duńska: "Paulina - wyprostuj się!"
Prof. Duńska: "Profesor Inglot jest to puszysta blondynka, ucząca
matematyki."
Maciek: "Klopfen - rzucać klopsikami."
Ew: "Co to jest karta pokładowa?"
Prof. Duńska: "Nie, no, ja nie jestem za to odpowiedzialna..."
Paulina: "No, wiesz, takie, że ci wszy sprawdza."
Kamil: "Kształt to die Szejpe?"
Prof. Duńska: "Kaja, dlaczego chciałabyś wynająć mieszkanie?"
Kaj: "Weil ich Oma bin..."=) [po polsku: "bo jestem
babcią...":P]
na fizyce:
Ew: "A jak białko w oczach się ścina, to boli?"
Kaja: "A ja mam 42 stopnie C..."
Prof. Chabecki: "...I już zaszły nieodwracalne zmiany."
Kaj: "A ja chcę przyprowadzić tatusia na lekcję!"
Prof. Chabecki: "Przyprowadź kogo chcesz, ale żeby nie zadawał więcej
pytań, niż ty."
Prof. Bąk (patrząc przez okno na pochmurną pogodę): "Dziś mamy deficyt
kwantów."
Prof. BąK: "Jak checie, żebym zasłonił żaluzje, to mówcie: 'Kwanty
precz!', a jak chcecie, żebym je odsłonił, to mówcie: 'Kwanty, kwanty,
przybywajcie!'"
Prof. Bąk: "Pigmeje wychodzą na powierzchni skóry... Pigmenty!"
Prof. Bąk: "Szczególnie dziewczyny lubią się pigmentować. Leżą na patelni
zwanej plażą i się pigmentują."
**
Dedi: "Gdzie dwóch Polaków, tam trzy partie polityczne."
Prof. Muteusz Giezuk:
"Do przedziału, który, proszę państwa, nadmieniłem..."
Kaj (do Ewika): "Czy ty sądzisz, że JA nie potrafię jeść
pomidorków?!"
Prof. Inglot: "No, bo, bo, bo, bo, bo, bo... w Polsce też poza Warszawą
żyją ludzie."
Ew: "Kto do kogo wrócił?!"
Kaj: "Madzik do ty."
na biologii:
Prof. Półtorak pokazuje płazińca w słoiku. Mówi, że nam jednak nie pokaże, bo
uczniowie za bardzo lubią się nim bawić.
Mieciu: "Nie rozumiem, jak można się bawić takim płazińcem?! No co?! Robić
szejka?!"
Prof. Półtorak: "No, i byśmy mieli: wy 3 godziny ze mną, a ja 3 godziny z
wami. No po prostu BOSSSSSKO."
Kaj: "Ja bardzo lubię spać na brzuchu."
Paulina: "Bo my się śmiejemy z tego, że panu się czaszka otworzyła!"
Prof. Półtorak: "O-BO-żE..."
Prof. Półtorak (do KA$Q$A): "No, dobrze, Kasiu, jeśli nie chcesz mnie
uczynić aż tak bardzo zadowolonym..."
na geografii:
Prof. Gościej: "Ja się z tobą teraz komunikuję werbalnie, co nie oznacza,
że powstaje między nami okręg przemysłowy."
na hiszpańskim:
Kaj: "Mi madre tiene tres hijas." ["Moja mama ma trzy
córki."]
Mieciu: "Si, dos en Etiopia y Kaja." ["Tak, dwie w Etiopii i
Kaję."]
**
Ew: "O-MóJ-BO-żE. Trzymasz to w głowie. To znaczy trzymałaś to w głowie,
ale już wypuściłaś."
Kaj: "Ulica Sezamowa."
na niemieckim:
Kuba "Wytrysk" L.: "Wann nicht, dann nicht." ["Jak nie, to nie."]
Podręcznik: "Haben Sie in Ihrer Kindheit und Jugend viel gelesen?" ["Czy w swoim dzieciństwie dużo
czytałaś?"]
Kaj: "Nein, weil ich keine Kinder habe." ["Nie, ponieważ nie mam
dzieci."]
Paulina: "Die Leseratte, -n - to jest szczur czytelniczy!" [= mol
książkowy]
na polskim:
Prof. Czaja: "I tam jest jeszcze taki mały języczek..."
Prof. Czaja: "Człowiek jest machiną doskonałą."
Prof. Czaja (do Bartka): "Scharakteryzuj 'Dekameron' jako utwór
renesansowy."
Bartek (po 20 sekundach): "...Dobrze."
na matematyce:
Prof. Inglot: "...stąd 'q' jest parzyste, a 'q' jest postaci '2l', ale my
już na tym skończymy, bo co się okazuje? Widzicie?! To napiszmy sobie, bo
otrzymaliśmy sprzeczność, bo jest, ale nie są względne głosy. Czyli popatrzcie
- i ile wynosi w tym wypadku? No 2! Jak dobrze jest, no bo może być
inaczej."
Prof. Inglot: "Jeśli liczba jest nieujemna, to |x|... jest..."
Ew: "...zielona."
Maria (O-BIAD DAĆ!): "Dziedziną są liczby."
Prof. Inglot: "No, liczby! Bananów tu sobie nie wstawisz!"
na filozofii:
Prof. Tryczyk: "Marto, ja muszę wytrwać."
**
Kamil: Nie może mieć 8 głowic video."
Marta: "Może!"
Kamil: "Nie może."
Kuba Wilk: "Ale Marta ma!"
KA$Q$: "Ewa, ja mam dzisiaj glany na sobie!"
Ew: "Ja mam okres."
KA$Q$: "Dobra, okej, już dobrze."
Kaj (do Ewika):
"Widziałaś, co ty mi zrobiłaś ze szczęką? Ja ją w uchu poczułam!"
Ew: "Hello, I'm Kaja's pussy. How do you do?"
Kaj (o byciu 'Jagienką'): "Bo my tak tylko tańczyliśmy i tak
wyszło...no."
Kaj: "To było piękne... Jak ci faceci wszyscy umierali."
Prof. Kiniorski: "A co by było, Ewa, gdybyś się urodziła jako Rysio?"
Kaj: "The 'I' of the poem - 'ja liryczne'."
Ewik: "Kiedy Ci ja z tą kurką robiłam?"
Barneyek: "Siedzi sobie lasem wilk. I tak siedzi, siedzi i... siedzi."
Radzio (o CreamFields): "Tak podjajany byłem!"
Radzio (o CreamFields): "Zgniotło na mnie suty."
ogłoszenie w szkole: "ZAPRASZAMY NA KUłKO ORTOGRAFICZNE!"
Ew: "My z Iwonką jesteśmy takie gorące, że chleb siada."
Prof. Czaja: "To ty
się z tym zgadzasz?!"
Wytrysk: "Nie ma się tu z czym zgadzać - to powiedziała w końcu
Kasia!"
Prof. Inglot: "Zrobiłam to psychologicznie."
Prof. Inglot: "Wiem, wiem, wiem, wiem, wiem."
Prof. Kiniorski: "Jeżeli stajemy przed zagrożeniem
zatytułowanym...FILIP!"
Prof. Inglot: "Istnieje w klasie 1C taka dziewczyna, którą kochają wszyscy
chłopcy."
Prof. Inglot: "Nawet nie wiecie, jakie męki musi znosić nauczyciel, który
chce robić dużo zadań."
Prof. Kiniorski (ktoś zapytał, co to jest [Epirotka]): "Hmm, zastanówmy
się, hehe, czym jest Epirotka. Jest to: a)maszyna do przędzenia, b)mieszkanka
Epiru, c)niefrasobliwa obelga."
Marysia: "Co to jest izonomia?"
Ew: "Równe prawa."
Marysia: "Czyje prawa?"
Prof. Kiniorski: "Ptactwa i drobiu."
Prof. Bąk: "Misie są fajne. Misie są niebezpieczne."
Prof. Kiniorski: "Nie tylko ja nie wiem, ale tutaj bardzo kompetentni
ludzie z trudem nie odpowiadają."
Prof. Czaja (a propos naszej sondy przeprowadzonej na Rynku): "Gdybyśmy
stanęli na ul. Socjologicznej, czyli ul. Świdnickiej..."
skomentuj (0)
2006-11-10 21:55:09
stare teskty z lekcji:)
NIEMIECKI - 1G
„A ja to zrobiłem z mamą.” - Halski
„A czym się twoja mama zajmuje zawodowo?” - prof. Duńska
„Mój tata to sam zrobił” - Kajka
„Witek, a co ty jesteś jakieś trudne dziecko” - prof. Duńska
„Jak jest lód po japońsku?” - Pedro
Zamknij się! Zgłoś rękę i się zamknij.” - Halski
Wiku, sprawia ci przyjemność, jak ktoś cię bierze od tylu ołówkiem? - Mikołaj
MATEMATYKA - 2G
Jakby tak wziąć średni wzrost dziewczyn w naszej klasie to by krzesło wyszło -
Wytrysk
Dawno nie był przy tablicy... Kasia Adamska - prof. Inglot
Oceny negatywne dostaniecie wtedy, jak... zostaniecie w domu - prof. Inglot
A co to jest, zebranie partyjne? - prof. Inglot
Nie wolno się spaźniać - prof. Inglot
Przed "że" pisze się znak zapytania - prof. Inglot
Jakie znacie sposoby komunikowania się? - prof. Inglot
Samochodem - Wiku
Co zrobiłeś z tą ręką? - prof. Inglot
Zmalałem - Filip
Jesteśmy jego dzieckami - Maciek
Co to jest za liczby - prof. Inglot
Chciał mnie udusić ciupagą - Filip
Czyli nie jesteś taki głupi, na jakiego wyglądasz - prof. Inglot
Wiesz, Filip, jak na ciebie patrzę, to mam wrażenie, że mógłbyś zostać drugim
Lepperem - prof. Inglot
Definicja łamanej wywietrzała mi z głowy - Filip
Przedział lewostronnie przymknięty - Łosiu
"Jest taka niepisana umowa, że jak do mnie trafia kartka, to ja podaję ją
dalej, a ona do mnie nie trafia" - Filip
"Koń zje resztkę schabowego, więc według moich informacji..." - Filip
"Przedział lewostronnie przymknięty" - Łosiu
"Wiedzę należy uaktualniać wystarczająco często, aby później, na
matematyce, nie wykazywać się niewiedzą" - Filip
POLSKI - 1G
Kleja w domu zabrakło - Wiku
FIZYKA - 1G
Między chęcią a czynem jest duża równizna - Filip
Przepraszam z spóźnienie - brama zamarzła - Gabryś
A jak ktoś ma elektrownie atomowa pod podłogą... - filip
Jabłko zostało wyrzucone z południowo-zachodniej części sali. Wynika to z
trajektorii lotu jabłka, zmierzającego na wschód, która to trajektoria została
naruszona przez 'coś zakłócającego płaszczyznę sufitu', rozciągającego się na cała
szerokość sali
i wystającego na ok. 30 cm o ścianie prostokątnej i prostopadłych krawędziach. Jabłko,
z racji materiału, odbiło się od obiektu, zwanego dalej 'czymś zakłócającym
płaszczyznę sufitu'. Na skutek uderzenia, struktura obiektu, zwanego dalej
'jabłkiem', uległa naruszeniu, co zaowocowało oddzieleniem się podobiektów,
zwanych dalej 'kawałkami jabłka'. Energia potencjalna obiektu i subobiektów
spowodowała powstanie energii kinetycznej i ruchu jabłka w kierunku podłoża. Na
skutek ruchu, wspomniane obiekty zetknęły się z podłożem (w tym wypadku z
ławką), rozpadły się na dalsze subobiekty i opryskały denatów - Gabrysia i
Kubę.
"- A co to za zabawki?
- Lepsze to od Pokemonów!"
"- Filip, to może elektrownia jądrowa? - prof. Podolska
- No nie... - Filip
- A jaka? - prof. Podolska
- No to niech będzie wodna..." - Filip
ANGIELSKI I G:
"Niemieckie pały są od końca" - Filip
"Kaja, powinnaś iść do weterynarza" - prof. Kłosowski
"Szykuj tyłek i dobrze nawoskuj!" - prof. Laskosz
"Ooo! Szykuj dupę!" - prof. Laskosz
"Łysy ślimak" - Gabryś
"Zrobisz karierę w SLD" - prof. Kłosowski do Filipa
"Ta lekcja wygląda jak ruska zabawa piłą łańcuchową"
"Miss Stepnowska, ciężki poród mamy?" - prof. Kłosowski do Kajki
"Ty normalnie zostaniesz rzecznikiem partii emerytów" - prof.
Kłosowski do Filipa
"Po co robić zadanie domowe, jeśli wiesz, że dostaniesz trzy pały?!"
- Filip
"Germańce jedne!" - Filip
"Dużo ludzi w Afganistanie nadaje się na nauczycieli, bo co czwarta osoba
umie czytać." - Filip
"A wszystkich w domu masz?!" - prof. Kłosowski do Kajki
"Przepraszam za spóźnienie - utknąłem" - Gabryś
"Zapakuję cię w samolot i polecisz jako pomoc humanitarna do
Afganistanu!" - prof. Kłosowski do Filipa
"Pszczółka Maja ugryzła Gucia w... odwłok"
"Nadajesz się na działacza Samoobrony" - prof. Kłosowski do Filipa
"Nie molestujcie kolegi"
"Poszukaj komórek mózgowych"
"- Chcesz artykuł do napisania? - prof. Kłosowski
- Nie za bardzo..." - Filip
"Masz poczucie humoru, jak emeryt" - prof. Kłosowski do Filipa
CHEMIA IG:
"Panna Suska..." (Suska to Michał :)) - prof. Laryś
"Chłopcze pszenno-buraczny, przestań gadać!" - prof. Laryś
WOS IG:
Przestańcie miałkać, gadać, skakać - prof. Skawiński
"My tu nie uprawiamy kurwologii!!!" - na WOSie
INNE IG:
"Nie gadaj, przekupie jeden!"
"Nie tak, kurde, prymityw!"
"Chcesz zostać przewodnikiem? Włóż palce do gniazdka!"
"- Gdzie jest najcieplej?
- Pod Słońcem!"
"Mam powiedzieć, czym jest Murzyn?"
"Umiem, ale nie umiem" - Ewik
"Nooo, na razie, to nie mogę wydać werdyktu" - Filip
"X!!! Odwaliło cię?"
"Ale sztywny ten dialog"
"Kurek kapie..."
"Ja nie wierzę w nie kapiące świeczki"
"Bo kocham dzieci" - Ewik
"- Gdzie kładzie się dziecko po zapłodnieniu?
- Jeśli nie wszystko jest z nim w porządku, to w inkubatorze"
"- Jak się nazywają środki zaspokajające potrzeby?
- Potrzeby."
"Żyj i rżyj"
"Pełzające ptaki..."
prof. Chabecki: Kaja, chcesz czytać?
Kajka: Nie!
prof. Chabecki: To czytaj! Nie świruj i czytaj!
Kajka: Beata na pewno chciałaby czytać za mnie.
Żbabka: Beata ma Biblię! [na stole Beaty leży duuuuuuuuuża oprawiona książka]
Kajka: A ja nie wiem, jak mam to czytać.
Michał St.:Od lewej do prawej.
Filipek: Od środka na boki.
***
Żbabka: [z wyrzutem] Sikać mi się chce!
prof. Chabecki: Jak ja mam się do tego ustosunkować?
***
Na Beaty ławce leży gruba książka.
Żbabka: Biblia? Beata? Czy to Biblia?
***
Fizyk: I on zostaje wydalony...
Żbabka: Boże, wydalony!
Fizyk: No wydalony, jako pas. Pas...światła.
***
prof. Chabecki: Justyna, masz bluzę koloru jasnego kału. A Ty, Michał, masz
bluzę w kolorze misiowego kału, bo misie jedzą dużo jagód i mają ciemny kał.
[...]
***
Ktoś: W drukarkach...
Ktoś II [pewnie Żbabka:P]: W tymbarkach?!
***
prof. Chabecki: Magda pochłoniła...
***
prof. Chabecki: Jeśli zostanie nam green i blue to otrzymamy yellow.
***
I ławka: Łosiu.
IV ławka: Beata.
V ławka: Natalia i Ewa.
Beata mówi.
Ewa: Do kogo ona mówi?
Natalka: Do Ciebie.
Ewa: Chciałabyś.
Ewa: Do kogo ten śmiech?
Ewa: Ty!!! Łosiu!
[olśnienie]
***
prof. Gościej: Jak z tego zrobię sprawdzian, to będziecie bardzo cięci.
***
Dżastinka: 'Pasja' jest wstrząśnięta.
Żbabka: Nie mieszana.
***
prof. Kopias-Czekay: Aleksander Wielki - syn królika macedońskiego.
***
prof. Kopias-Czekay: Nie mam już siły skakać po tej tablicy...
***
prof. Kopias-Czekay: Tok rozumowania Pani Beaty i Pani Ani...
***
Kajka: To ja będę historię Wegusi przez wieki przekazywać oralnie!
***
prof. Grzeszczak: Amerykanie stracili ponad 40 tys. zabitych.
***
prof. Solecki [do Dżastinki]: Oh, I think you are a pretty nice little
creature:)
***
prof. Gościej: Maciusiu, mój Ty mistrzu lekcji!
***
prof. Gościej: Dzisiaj postawię plusy dla tych, którzy mają worki na nogach.
***
Sala geograficzna. Najlepsza. Europejska.
prof. Gościej: Krzysiu, przynieś przedłużacz.
Łosiu: Panie Profesorze, trzeba już oddać ten przedłużacz.
prof. Gościej: Nie! Nie! Ja go sobie zatrzymam! Powiedz im, że ja go sobie
biorę!
Historia:
Ania P(e)jcz: 'jedenastometrowy posąg Ateny. Bogini miała 11m.'
Natalia (o jakiejś ogromnej świątyni):'monstrualna budowla'
Maciek: 'Anaksymander jest dziełem pierwszego dzieła filozoficznego'
Ania (P)ejcz: 'Papetyzm'
Prof. Kiniorski:'Ogłaszam kłiz. kim jest Epirotka? a)maszyną do przędzenia,
b)mieszkanką Epiru, c)niefrasobliwą obelgą?'
Prof. Kiniorski:'Kogo kochał Aleksander? Podkreślam, że gustował też w
chłopcach. Roksana - jak jej było z domu? - no, jak wpisywała w formularzach? a
wiecie, formularze to są okropne. ostatnio...'
Prof. Kiniorski (o Aleksandrze):'Marzył w rzeczywistości, no proszę - czy on
znał Persję?! - co on jeździł tam na wycieczki?!'
Mary:'co to jest izonomia?'
Ewa:'równe prawa'
Mary:'czyje?'
Prof. Kiniorski: 'ptactwa i drobiu'
Prof. Kiniorski:'między Nikiaszem, a Alkibiadesem doszło do zbliżenia'
Prof. Kiniorski :'Marysia, czytaj to, a ja sprawdzę, czy macie odpowiedni
garnitur'
Prof. Kiniorski :'Mamy związki między Macedonią Starożytną, a Niemcami, proszę
- Niemcy też stwierdzili: 'biedni jesteśmy' i chcieli zrobić Lebensraum!'
Fizyka:
Prof. Bąk : 'kobieta bez wektorów, to jak kobieta bez książki kucharskiej'
Prof. Bąk : 'dziewczyny nic nie robią, tylko kręcą śrubami prawoskrętnymi'
Prof. Bąk : 'prawa ręka tam, gdzie prawe ucho, lewa - tam, gdzie lewe. Ja wiem,
że się można pomylić, ale uważajcie'
Prof. Bąk : 'rozwiązanie jest proste, jak świński ogon"
Prof. Bąk : 'mój największy problem to to, że nie wiem, o czym wy mówicie'
Ewa: 'a my nie wiemy, o czym pan mówi, więc jesteśmy kwita'
Prof. Bąk : 'tak się lata balonami - pamiętajcie'
Prof. Bąk : 'proszę pamiętać, aby nie pić piwa na ulicy"
Prof. Bąk : 'nie macie może noża?'
Michal Z.: 'mamy' i wyciąga nóż.
Prof. Bąk :; Mój Boże. Wiecie, to jest tak: spytasz się ucznia, czy ma granat,
nóż - zawsze mają'
Prof. Bąk : 'zaniedbajcie ruch obrotowy krążka'
Dżastinka: ale jak on się obraca?'
Prof. Bąk : wyszedł.
Prof. Bąk : 'kobiety, proszę patrzeć oczami duszy'
Prof. Bąk : 'misie są fajne, misie są niebezpieczne'
Prof. Bąk : 'trzeba uważać, żebyśmy czasem nie wylali dziecka z kąpielą'
Przedsiębiorczość:
Ewa:'bierzemy rachunek, aby zareklamować jogurt; ale po co?'
Kuba Wilk: 'jak znajdziesz pleśń w jogurcie albo na przykład czyjś palec... bo
ktoś kiedyś znalazł szczura w pasztecie na przykład'
Mateusz:'nasza następna lekcja, jak mniemam, zwiększy, hahaha, popyt na
mikrofony'
Niemiecki:
Maciuś: 'klopfen - rzucać klopsikami' [klopfen po niemiecku znaczy zastukać]
Ewa:'co to jest karta pokładowa?'
Prof. Duńska-Urban: 'nie, no ja nie jestem za to odpowiedzialna'
Paulina: 'no, wiesz, takie, co ci te, no wszy sprawdza'
PO:
Prof. Bagiński: 'są to żelazne zasady: podczas demonstrowania Broni, lufę
należy kierować ku górze. Nie wolno zatykać przewodu lufy pakułami, szmatami
lub innymi wyciorami'
Prof. Bagiński: dyktuje zagrożenia naturalne.
Ewa:'szarańcza'
Ktoś:'no to w takim razie podziemne królestwo kretów'
Matematyka:
Prof. Inglot: 'dzieci, jesteście Polakami'
Prof. Inglot: 'nasza klasa i ci, co doszli'
Prof. Inglot: 'trzecia ha się bardziej angażuje'
Prof. Inglot: 'dziewczynki, które doszły ja je obserwuję'
Prof. Inglot: ' wszystko to będzie wam policzone'
Prof. Inglot: 'definicje położyć na biurko"
Prof. Inglot: 'zrobiłam to psychologicznie'
Prof. Inglot: 'istnieje dziewczyna w klasie IC, którą kochają wszyscy chłopcy'
Prof. Inglot: 'to były wtedy trudne klasy. znaczy się czasy'
Prof. Inglot: 'weź ciasto, dodaj wody i od wszystkiego odejmij trzy'
Ewa:'jest działem przemiennym'
Prof. Inglot: 'dzieci z 3 ha - moim zadaniem jest was scalać'
Prof. Inglot: 'no widzisz - nie pociągniesz już dalej'
Filozofia:
Podręcznik:'jego myślenie jest myśleniem myślenia'
Prof. Tryczyk: 'wszyscy jesteśmy człowiekowatością'
Prof. Tryczyk: 'martwy osioł jest osiołowatością (osłowością)'
Polski:
Prof. Czaja:''nasza wewnętrzna wewnętrzność'
Hiszpański:
Prof. K.:'?que dia tienes libre (wolny)?
Ewa:'Ktorego dnia masz książkę(libro)?
Biologia:
KA$Q$:'mitoza ma trzy interfazy'
Prof. Półtorak: 'nie rozumiem'
KA$Q$:'no właśnie ja też nie za bardzo'
Prof. Półtorak: 'proszę otworzyć na stronie 27... na stronie poprzedniej, czyli
24...'
Prof. Półtorak: widać to?'
Klasa:'nie'
Prof. Półtorak: 'to dobrze, idziemy dalej'
Geografia:
Kajak:'są różne rodzaje wulkanów...'
Prof. Gościej:'masz punkt! jakie rodzaje?'
Kajak:'no na przykład wygasłe'
Prof. G. zgasł.
Prof. Inglot: „Potem
będziesz spał, będziesz przynajmniej cicho.”
Prof. Inglot: „Były przepiękne te beania... czego oni tam nie robili;) „
Prof. Inglot: „Na studiach rozwiązuje się zadania z n niewiadomymi.”
Prof. Fylyp: „Coraz weselej...”
Prof. Inglot: „Kolumny to są pionowe!”
Prof. Inglot: „Najprzystojniejszym, najładniej ubranym i najładniej pachnącym
był pan od matematyki, Kaziu Mizerek.”
Prof. Inglot: „Ja wszystko wiem, dziewczynki, że pan Kiniorski ma ładne oczy,
że jest przystojny.”
Prof. Inglot: „Halski, powiedziales tatowi?”
Au!: „Z tego samego talerza jedli...”
Prof. Inglot: „Taaaa…”
Prof. Inglot: „Lidzia to jaki był potem twój nr telefonu... Lidzia wyjdź!”
Prof. Inglot (do KA$Q$A o Maćku): „Ty tam go nie podrywaj, on jest zajęty.”
Olo: „Co jest?”
Wytrysk: „Dzisiaj jest czwartek.”
Olo: „Taa, a jutro była środa.”
Prof. Inglot: „Żebyście wszystko robili, żeby się dostać...”
Au!: „Łapówki...”
Prof. Inglot: „Bo was na to stać, was naprawdę na to stać.”
Prof. Inglot: „Rozchorowali się na temperaturę.”
-------------------------------
Ewik: „Pod uprawę roślin, a dołladniej warzyw.”
Prof. Półtorak: „Jaka jeszcze jest znaczenie glonów?”
Prof. Półtorak: rzybnie można zauważyć, przechadzając się miedzy łonami.”
Halski: „Proszę sie nie przejmować, my nikomu nie powiemy...”
-------------------------------
Prof. Laryś (do Łosia): „Kto tu jest najmądrzejszy? Ty jesteś najmądrzejszy!”
Łosiu: „Ja?! Ja jestem głupi jak but!”
Ewik: „Taki ogier się składa z cebulek.”
-------------------------------
Natalia: „No, chłopcy zabijali powstańców za pieniądze…”
Prof. Fylyp: „To jakiś
snickers spakowany winzipem!”
Prof. Solecki: „How do you say pierwiastek in English?”
Ktoś: „Curie...”
Vanitas: „Jaka płyta?”
Prof. Solecki: „Główna! (albo gówna... blięej niezidentyfikowany wyraz)”
Au!: “Sławomir was not sure the baby was a girl or a boy, so he named it Kaja.”
Vanitas: „No uderzyłem łokciem w
ścianę i się zaśmiałem i Kubę to rozśmieszyło…”
-------------------------------
Ewik: „Antygona kochała Haimona.”
Prof. Czaja: „Teraz przekształć to na hipotezę...”
Ewik: „Czy Antygona kochała hipotezę?”
Prof. Fylyp: „Prometeusz (...) złamał zakaz JEZUSA, by podarować ludziom
ogień.”
Prof. Czaja: „Masz już?”
Przemo: „Myślę…”
Prof. Czaja: „Chwalebne to bardzo!”
Prof. Czaja: „Buntownik przeciwko tyranii niebios... w Biblii.”
Paulina: „Może Kopernik?”
Prof. Czaja: „Jest nieczuły, jest idealny, jest boski.”
Paulina: „Motorniczy został porwany przez ucho.
Prof. Czaja: „A kobiety miały pisać rycerz, heros i... ?”
Au!: ”Lewandowski!”
Beta (analiza wiersza Mickiewicza): „To miało oznaczać, że jego śmierć miała
nadejść znienacka.”
Au!: „SKĄD?!”
Prof. Czaja: „Nawet z taką ćmą, która jest ptakiem...”
Michał Se.: „Karetę z napędem na 4 konie.”
Prof. Czaja: „Co? 2 podstawówki kończyłaś?”
Ewik: „No, nawet powiedziałabym, że 3.”
Ewik: „Pani profesor, ja nie wiem, do jakiej podstawówki chodziłam…”
Ania Pejcz (słowa te to kwintesencja xiv): „Tam, gdzie jest gimnazjum, to mam
wpisać liceum?”
Prof. Czaja: „Mój koszmar egzystencjalny polega na tym, że ja przez całe życie
nic nie robię, tylko szukam jakichś karteczek!”
--------------------------------
Vanitas: „On się krzyczy!”
Vanitas: „Ja mam dalej, niż mam!”
Pedro: „Fuuu, ktoś się zbąkał.”
Paulina: „To ja?!?!”
--------------------------------
Pedro: „On się masturbuje cyrklem.”
Łosiu: „Proszę pana, on tu zarzuca tekstami, że się masturbuję cyrklem, to jest
naprawdę niemiłe.”
Prof. Andresito: „Chciałbym pójść do kina z Witkiem…”
Kajak: Mam pytanie!!!”
Mieciu: „Nie…”
Kajak: „A, już mam!”
Prof. Andresito: „Pan Kaźmierczak ci się podoba?”
Witek: „Ja cię doję!”
---------------------------------
Prof. Gościej (lekcja trwa, koleżanka ciągle mówi): „Zapraszam na zimowisko w
Pecu.”
Au!: „Po reklamie!”
Prof. Gościej: „To jest dzieło szatana, czyli człowieka.”
Kajak: „Jedna z szans, może trochę dziwną, jest to, że dzieci nie muszą iść do
parku, żeby zobaczyć sosnę, tylko muszą wyjść na dwór!”
Prof. Gościej: „We wtorek mamy czwartek?”
Kajak: „We wtorek mamy środę?!”
Prof. Gościej: „W poniedziałek mamy sobotę i to jest dziwne.”
Halski: Gdzie jest mapa z rozmieszczeniem pralek?”
Prof. Gościej: „Mamy mówić o Bałtyku...”
Ewik: „No dobrze! Spokojnie!”
Pedro: Tutaj Bóg wpada do Wisły.”
Kajak: „AAAAAAAAA!!! Tutaj jest ogromny pająk! ON TU CHODZI!!!”
Prof. Gościej: „Ile jest parków narodowych w Tatrach?”
Kajak: „6.”
Prof. Gościej: „A ile w Bieszczadach?”
Kajak” 2.”
Prof. Gościej: „To ile razy więcej jest w Tatrach?”
Kajak: „no 4…”
----------------------------------
Wytrysk: Początkowa objętość Kai, a właściwie tego walca…”
Maciuś: „Jaki znak ma częstotliwość?”
Prof. Chabecki: „Zawsze dodatni.”
Paulina (Fylyp nie zamyka drzwi): „Fylyp, ogon za sobą ciągniesz?”
Michał Se.: „Nie, Kaje.” (po paru sekundach wchodzi Kaja)
Prof. Chabecki: „Powiedzmy, że to są atomy wody.”
Maciuś: Od punktu archimedesowego…”
Prof. Chabecki: „Nie znam tego punktu...”
-------------------------------
Au! (do Dżastinki na filozofii): „Usiądź, po co tak stoisz?” (Dżastinka siada)
Prof. Tryczyk: „Proszę wstać.”
Prof. Tryczyk: „Znacie tych bogów, byli doskonali, byli zawistni.”
Prof. Tryczyk: „Oznacza pierwszy byt, czyli...”
Wytrysk: „Odbyt.”
Prof. Tryczyk: „Każda tarcza ma...”
Halski: „Dno.”
Prof. Tryczyk: „W filozofii Greków...”
Bobek: „DRECHÓW?!”
------------------------------
Prof. Kiniorski: „Magda, przekroczyłaś 40-stkę.”
------------------------------
Ewik (do prof. Kiniorskiego): „My nie jesteśmy Kasia.”
------------------------------
Witek: „Jak jest jeden bączek, to są i dwa bączki…”
skomentuj (0)
2006-03-02 06:26:01
this new day.
so. as probably most of you know, i'm not in the country for the next half a year. i'm in the u.s. in winnemucca, nevada, on my exchange program.
i'm a junior in albert lowry high school. i'm a junior but most of my classes are with seniors. (i have to underline that i'm writing it actually to remember what was happening here during my stay, so don't even comment:P). i had spanish IV, u.s.government II, personal finance, precalculus, english IV, chemistry honors II, world geography.
spanish IV means the highest level, but, well, what can i say? let's put it in that way: we have it way more detailed. u.s.government - i actually have no idea what i need this class for, but whatever. i'm learning how a bill becomes law, about the presidency, elections and stuff like that. and it's very interesting. not.
personal fifnance is actually kind of nice, since i'm thinking about economy, finance, banking etc. today i was 1st and 2nd in ranking on our class competition:)
precalculus is of course my favourite subject:) but of course, what we do in poland and what we do here are two different things which means, well, we all know what it means. another subject to take final test on:/
but still. i like it.
english is interesting in its different way too. we're reading hamlet right now (i like it) and the teacher is nice. during the first 15 minutes we normally read a book (chosen by ourselves, i assume it's because here they don't really like to read books, so they have to do something to make 'em do it - and we kind of get grades for it too:P).
chwemistry is kind of a review of what've done during gymnasium and high school in poland, only more detailed, so...
world geography is the most boring subject ever. i just don't know what's wrong with this subject's teachers. everywhere it's boring boring boring (take dj gosciej!!!).but yeah. nice.
i arrived here on 20nd January, i suppose. in chicago. it's an amazing city by the way, but i think too big for me and too overwhelming. on 22nd January i arrived first in las vegas and then in reno and then i met my host family at the airport and they took me home in winnemucca (3 h driving). host mom is great - very funny, very loud, very american. i kind of talk to and with her the most of my time at home (weird, but whatever). my host father is nice too, but i only see him on weekends because he lives on their farm which is in orovada and we go there almost every weekend. my younger host sister is nice too but sometimes acts like if she was the most important person in the world and others are just her servants. my elder host sister is insoportable. i just don't get on well with her, we're not on the same tune. it's kind of humiliating, but i must say i sometimes feel like if i were something worse than the most awful spider or other kind of a bug when she's looking at me casting her despiseful looks.
i made a lot of effort to talk to her, to make her laugh, generally to do something to change the situation, but she seems unwilling. her 'i don't care''s're makin' me crazy. we like talked maybe twice for 3 minutes and once (the first night) for nearly an hour and it was nice, but now she's just mean. mean. and nothing more. so i decided to ignore her. actually some people at school told me she's bitchy and looks down on everybody. well, go on, i just don't pay attention anymore. it's kind of weir every morning when we're sitting at the table waiting for our friend to give us a ride to school and neither of us says anything. actually, everytime in the morning when i take yougurt or anything else to eat she is like 'i don't think you have time for that'. i'm sick and tired of all her commentaries. so i told her the other day 'stop telling me i don't have time if i do and even if she arrives and i'm not finished i'll leave it here and eat it later!'
in winnemucca i have my room and my younger host sister has her clothes here too. it's pretty comfortable, but i'm cold in here because they turn off the heating at about 7p.m. 'till 6a.m. actually my host mom gets up at 4-5a.m. but they all go to sleep at 7-8p.m. i even myself started going to bed at 10p.m. because i don't have anything to do - i mean i don't want to disturb them with the tv, no one is online and how many books can you read?
i hate it here that i have loads of homework. i don't even understand what is the purpose of copying the sentences from the book to your worksheet besides maybe supporting ink companies or something.
the books are horribly heavy. and because i get so much homework i have to take them home which means i can't leave them in my locker which means i don't like it. it's heavy. very heavy.
at school is kind of difficult to determine who your friends are because there is so many people and everyone is different in other classes. i don;t even recognize half of them. from the face. not to mention their names. i normally eat lunch with areli and eric and one more girl but still it's kind of weird. i prefer our long breaks:(
okay, i know i sound miserable and everything. it;s not that i don;t like i there, i;m just in the mood for throwing it all away from me. that's all. there is really a lot of positive aspects of me being here. i mean a really bunch of them.
:)
for example i met my host mother's parents who are very very nice. last weekend we went (me, my host mother, two sisters and my host mother's mom) to las vegas to see celine dion's show. i must say it was really awesome. she sings better live than on the cds. the show was amazing, they really know how to dance^^
i saw a lot of places, actually i have to say that las vegas is the most plastic and not real city i've ever seen. i mean. there is the eiffet tower, the empire state building, the venetian where you can take a ride in gondola, the madame touisand museum, the berlin's tower, and of course a lot of shopping malls. i kind of spent a lot of money, and better not tell my parents how much^^ i just told them to send some more^^ my camera doesn't work. ehh, ki asked a lot of people, including specialists and my parents, but it still does not work. i just do not know what to do. i still have some pictures from vegas because the girls had their cameras. and my host mom bought me a dispodable camera. for 0 - how is it possible it costs so much here?!
in vegas we were also on this berlin's tower where there are three exscream things. i went on the big shot that kind of fired you up very fast so that you couldn't see you were actually sitiing somewhere nd you could only see the whole las vegas. and nothing more. you didn't even feel like if you were sitting. it was exciting i must admit. and i was in a skirt. that must have been interesting as well i suppose. oh, i forgot to tell. it was extremely high. it is the highest this type of extreme thing in the world as long as it is on the top of this tower. 350 feet or something i don't really remeber. neither do i care. for me it was just VERY high and i kind of could feel my legs trembling as i was climbing the stairs to do this thingy. we also had a meal there and what is interesting about the restaurant is that it is in constant movement. it makes circles so that you can see the whole city. :)
we also went to the new york new york hotel/casion to tak a ride on the biggest rollercoater i've ever seen. as we got there (we walked pretty long way because my host mom wanted to show us hotels on the street we were walking on), chloe said she didn't feel like going on this rollercoaster. i thought i missunderstood something as it was the only reason we came here and she realized it only as we got there. geez. wahtever. i talked her into it (feeling very humiliating too) and actually we went twice because she liked it so much. i liked even more! i kind of loved when our first ride started and we started climbing the rail. for 30 second and you could actually feel like if you were lying on your back. after the first 20 seconds chloe just told me ' you see? i told you' with such a voice as if i just lost a bet or something. z wyrzutem too:P
as we climbed our way up, we only had a glance at the sign saying CAUTION and showing a man fallind down and the fun started and it was awesome, and fast, and dangerous and everything. and very very long.:)
today i just came back from reno where i was to see alejandra dandes dancer's club or something like that. it was nice, bt not as i expected. but i met several new people in the bus (6 hours makes a difference:P), we watched eurotrip:P:P:P
i guess i will go to sleep. it's only 9:30p.m. but...maybe i will read something.
i miss the world i left by.
skomentuj (7)
2006-03-02 05:42:10
a new day has come
oh it has.
skomentuj (0)
2005-10-21 08:54:32
wreszcie.
Jeszcze tylko z gardłem muszę sie uporać i mogę z czystym sumieniem powiedzieć: 'zdrowa'.
skomentuj (8)
2005-06-06 10:43:45
Prezent urodzinowy=)
Siedzę sobie przed komputerem na informatyce z najbardziej kompetentnym człowiekiem na tej ziemi, szanownym profesorem z., i myślę o prezencie, który wczoraj dostałam na urodziny. Otóż to chyba najlepszy prezent, jaki w życiu dostałam, a napewno najbardziej zaskakujący i niespodziewany. Madzik, Bobek, Michaś i Kajak przekazali wczoraj w moje ręce osobliwe zwierzątko, niżej zwane KRABEM. Dostałam kraba:) A dokładniej - kraba Romana vel. Jarosława. Kraba. Krab żywi się surowym mięsem, krewetkami, sałatą, jabłkami i bananami. Krab potrzebuje kąpieli słonecznych, więc muszę mu kupić lampkę (nie zapomnij!). Roman jest niebiesko-czarny, a szczypce ma czerwone. I wymiata jednym słowem. Wymiatający krab. Tylko sie trochę o niego boję, ponieważ ma pewne urazy po tym, jak Bobek go metalowym sitkiem przenosił do większego akwarium. Ale powiedzmy, że sobie z tym poradzi, w końcu to duży chłopiec i do tego nosi moje nazwisko!:P No i chyba trochę zmarzł przez noc, bo woda jest lodowata, ale DA RADĘ. Kajosława: "Roman jest fajowy i kolorowy. Ewunia ma nowego członka rodziny: Romana póki co i patrzy na niego z odległości 3m, mama Ewuni nie miała ucieszonej miny, ale Ewik jest happy."
Tak, Kaja, my wiemy...;]
Ogólnie powoli zaczynam się utożsamiać z Romanem, podobno ma po mnie oczy:) Ciekawe, ile przeżyje. I mam szczera nadzieję, że jednak nie wyjdzie z akwarium, jak już trochę urośnie (zrzuca skorupę 3 razy w życiu i za każdym robi się o 1/3 raza większy niz był poprzednio). Ale będzie dobrze, bo jak ma być inaczej?
[Adaś, notka Tobie dedykowana, bo tak długo czekałeś:*]
skomentuj (11)
2005-04-17 10:44:45
i tak jest pieknie.
"Trochę Względów,
trochę Troski o Innych.
W tym cała rzecz."
[Kłapouchy, "Przyjaźń", w: Mądre słowa i słówka Kubusia Puchatka"]
"Jak to smutno być Zwierzęciem,
dla którego jeszcze nigdy nikt
nie uzbierał bukiecika fiołków."
[Prosiaczek", "Przyjaźń", w: Mądre słowa i słówka Kubusia Puchatka"]
skomentuj (11)
2005-03-06 17:50:48
to bardzo dlugo
"Nie widzialem Malenstwa juz dosc dlugi czas i jesli go dzis nie zobacze, to ten czas bedzie jeszcze dluzszy"
['Madre slowa i slowka Kubusia Puchatka']
skomentuj (5)
2005-03-06 17:49:51
pocieszenie
Puchatek czul, ze powinien powiedziec Klapouchemu cos pocieszajacego, ale nie wiedzial co. Wiec zamiast tego postanowil uczynic cos pocieszajacego.
['Madre slowa i slowka Kubusia Puchatka']
skomentuj (1)
2005-02-27 19:14:29
sidney polak wymiata.
jestem po piwie pustą butelką
mam wszystko
mam szyjkę mam denko
kolorową naklejką
stykam się z inną po piwie pustą butelką
stoimy razem w śmietniku
i czekamy na czarter na wysypisko
tak mało czasu zostało
żeby opowiedzieć
co się tu wczoraj działo.
['butelki', sidney polak]
skomentuj (1)
2005-01-22 20:10:33
A'LA LASKOSZ
This is the house that Jack built.
This is the malt
That lay in the house that Jack built.
This is the rat,
That ate the malt
That lay in the house that Jack built.
This is the cat,
That killed the rat,
That ate the malt
That lay in the house that Jack built.
This is the dog,
That worried the cat,
That killed the rat,
That ate the malt
That lay in the house that Jack built.
This is the cow with the crumpled horn,
That tossed the dog,
That worried the cat,
That killed the rat,
That ate the malt
That lay in the house that Jack built.
This is the maiden all forlorn,
That milked the cow with the crumpled horn,
That tossed the dog,
That worried the cat,
That killed the rat,
That ate the malt
That lay in the house that Jack built.
This is the man all tattered and torn,
That kissed the maiden all forlorn,
That milked the cow with the crumpled horn,
That tossed the dog,
That worried the cat,
That killed the rat,
That ate the malt
That lay in the house that Jack built.
This is the priest all shaven and shorn,
That married the man all tattered and torn,
That kissed the maiden all forlorn,
That milked the cow with the crumpled horn,
That tossed the dog,
That worried the cat,
That killed the rat,
That ate the malt
That lay in the house that Jack built.
This is the cock that crowed in the morn,
That waked the priest all shaven and shorn,
That married the man all tattered and torn,
That kissed the maiden all forlorn,
That milked the cow with the crumpled horn,
That tossed the dog,
That worried the cat,
That killed the rat,
That ate the malt
That lay in the house that Jack built.
This is the farmer sowing his corn,
That kept the cock that crowed in the morn,
That waked the priest all shaven and shorn,
That married the man all tattered and torn,
That kissed the maiden all forlorn,
That milked the cow with the crumpled horn,
That tossed the dog,
That worried the cat,
That killed the rat,
That ate the malt
That lay in the house that Jack built.
[Mother Goose Rhymes]
skomentuj (4)
2005-01-22 14:19:55
to jest pewne.
Zwykle tak bywa,
że ogon jest albo go nie ma.
Co do tego nie można się pomylić.
["Mądrość - Nie jest to bardzo mądre - mówił dalej potulnie - ale to tak czasami do mnie samo przychodzi", w: "Mądre słowa i słówka Kubusia Puchatka"]
skomentuj (1)
2005-01-21 23:51:59
faceci.
Bo chociaż jedzenie Miodu
było bardzo miłym zajęciem,
była taka chwila, tuż zanim się zaczęło jeść,
kiedy było przyjemniej, niż kiedy się jadło.
Ale nie wiedział dobrze, jak to się nazywa.
["Jedzenie ...po prostu łyk słodkiej śmietanki czy czegoś tam innego i odrobinkę miodu...", w: "Mądre słowa i słówka Kubusia Puchatka"]
skomentuj (2)
2005-01-06 22:04:44
wakacje.
W tym samym momencie na drugim podeście otworzyły się drzwi i wyjrzała z nich twarz w rogowych okularach.
"Cześć Percy" - powiedział Harry.
"Och, witaj Harry" - powiedział Percy.
skomentuj (7)
2004-12-30 23:37:04
dupi dupi^^
Jest cudownie. Mimo że świat jest szary, jest kolorowo:) Już po Świętach, które w tym roku były bardzo dziwne, ale na swój sposób miłe, nadchodzi Nowy Rok i mnóstwo okazji, niespodzianek, zawodów, trudów, radości i czego tam jeszcze. Wszystkim życzę, aby ten rok był lepszym od tego, który jutro się kończy, żeby przyniósł wiele wspaniałych chwil, które będziecie pamiętać całe życie, żeby był to rok sukcesów i dobrze podjętych decyzji, ale również rok, dzięki któremu zdobędziecie nowe doświadczenia i nauczycie się i poznacie wiele ciekawych rzeczy:)
[czemu ja się tak nie mogę rozpisywać przy pisaniu recenzji z "Księgi Hioba"?]
PS: Vanitas ma cudnego kotka:)
skomentuj (5)
2004-11-22 23:47:14
teksty IC(;
Historia:
Ania P(e)jcz: 'jedenastometrowy posąg Ateny. Bogini miała 11m.'
Natalia (o jakiejś ogromnej świątyni):'monstrualna budowla'
Maciek: 'Anaksymander jest dziełem pierwszego dzieła filozoficznego'
Ania (P)ejcz: 'papetyzm'
Prof. K.:'ogłaszam kłiz. kim jest Epirotka? a)maszyną do przędzenia, b)mieszkanką Epiru, c)niefrasobliwą obelgą?'
Prof. K.:'kogo kochał Aleksander? Podkreślam, że gustował też w chłopcach. Roksana - jak jej było z domu? - no, jak wpisywała w formularzach? a wiecie, formularze to są okropne. ostatnio...'
Prof. K. (o Aleksandrze):'marzył w rzeczywistości, no proszę - czy on znał Persję?! - co on jeździł tam na wycieczki?!'
Mary:'co to jest izonomia?'
Ewa:'równe prawa'
Mary:'czyje?'
Prof. K.:'ptactwa i drobiu'
Prof. K.:'między Nikiaszem, a Alkibiadesem doszło do zbliżenia'
Prof. K.:'marysia, czytaj to, a ja sprawdzę, czy macie odpowiedni garnitur'
Prof. K.:'Mamy związki między Macedonią Starożytną, a Niemcami, proszę - Niemcy też stwierdzili: 'biedni jesteśmy' i chcieli zrobić Lebensraum!'
Fizyka:
Prof. B.: 'kobieta bez wektorów, to jak kobieta bez książki kucharskiej'
Prof. B.: 'dziewczyny nic nie robią, tylko kręcą śrubami prawoskrętnymi'
Prof. B.: 'prawa ręka tam, gdzie prawe ucho, lewa - tam, gdzie lewe. Ja wiem, że się można pomylić, ale uważajcie'
Prof. B.: 'rozwiązanie jest proste, jak świński ogon"
Prof. B.: 'mój największy problem to to, że nie wiem, o czym wy mówicie'
Ewa: 'a my nie wiemy, o czym pan mówi, więc jesteśmy kwita'
Prof. B.: 'tak się lata balonami - pamiętajcie'
Prof. B.: 'proszę pamiętać, aby nie pić piwa na ulicy"
Prof. B.: 'nie macie może noża?'
Michal Z.: 'mamy' i wyciąga nóż.
Prof. B.: ; Mój Boże. Wiecie, to jest tak: spytasz się ucznia, czy ma granat, nóż - zawsze mają'
Prof. B.: 'zaniedbajcie ruch obrotowy krążka…'
Dżastinka: ale jak on się obraca?'
Prof. B. wyszedł.
Prof. B.:'kobiety, proszę patrzeć oczami duszy'
Prof. B.:'misie są fajne, misie sa niebezpieczne'
Prof. B.:'trzeba uważać, żebyśmy czasem nie wylali dziecka z kąpielą'
Przedsiębiorczość:
Ewa:'bierzemy rachunek, aby zareklamować jogurt… ale po co?'
Kuba W.: 'jak znajdziesz pleśń w jogurcie albo na przykład czyjś palec... bo ktoś kiedyś znalazł szczura w pasztecie na przykład'
Mateusz:'nasza następna lekcja, jak mniemam, zwiększy, hahaha, popyt na mikrofony'
Niemiecki:
Maciuś: 'klopfen - rzucać klopsikami' [klopfen po niemiecku znaczy zastukać]
Ewa: 'co to jest karta pokładowa?'
Prof. D.-U.: 'nie, no ja nie jestem za to odpowiedzialna'
Paulina: 'no, wiesz, takie, co ci te, no wszy sprawdza'
PO:
Prof. B.:'są to żelazne zasady: podczas demonstrowania Broni, lufę należy kierować ku górze. Nie wolno zatykać przewodu lufy pakułami, szmatami lub innymi wyciorami'
Prof. B. dyktuje zagrożenia naturalne.
Ewa:'szarańcza'
Ktoś:'no to w takim razie podziemne królestwo kretów'
Matematyka:
Prof. I.:'dzieci, jesteście Polakami'
Prof. I.:'nasza klasa i ci co doszli'
Prof. I.:'trzecia ha się bardziej angażuje'
Prof. I.:'dziewczynki, które doszły ja je obserwuję'
Prof. I.:' wszystko to będzie wam policzone'
Prof. I.:'definicje położyć na biurko"
Prof. I.:'zrobiłam to psychologicznie'
Prof. I.:'istnieje dziewczyna w klasie IC, którą kochają wszyscy chłopcy'
Prof. I.:'to były wtedy trudne klasy. znaczy się czasy'
Prof. I.:'weź ciasto, dodaj wody i od wszystkiego odejmij trzy'
Ewa:'jest działem przemiennym'
Prof. I.:'dzieci z 3 ha - moim zadaniem jest was scalać'
Prof. I.:'no widzisz - nie pociągniesz już dalej'
Filozofia:
Podręcznik:'jego myślenie jest myśleniem myślenia'
Prof. T.:'wszyscy jesteśmy człowiekowatością'
Prof. T.:'martwy osioł jest osiołowatością (osłowością)'
Polski:
Prof. C.:''nasza wewnętrzna wewnętrzność'
Hiszpański:
Prof. K.:'?que dia tienes libre (wolny)?
Ewa:'Ktorego dnia masz książkę(libro)?
Biologia:
KA$Q$:'mitoza ma trzy interfazy'
Prof. P.:'nie rozumiem'
KA$Q$:'no właśnie ja też nie za bardzo'
Prof. P.:'prosze otworzyć na stronie 27... na stronie poprzedniej, czyli 24...'
Prof. P.:widać to?'
Klasa:'nie'
Prof.P.:'to dobrze, idziemy dalej'
Ge(j)ografia:
Kajak:'są różne rodzaje wulkanów...'
Prof. G.:'masz punkt! jakie rodzaje?'
Kajak:'no na przykład wygasłe'
Prof. G. zgasł.
skomentuj (15)
2004-11-11 22:26:48
czarne oczy.
Dzień dzisiejszy jest drugim dniem od początku roku szkolnego, podczas którego nie robiłam NIC. Kompletnie nic. Trochę wydaje się być zmarnowany, ale kij to. Nie chcę nawet patrzeć na moją, jak to ją nazwała Madzia, "magiczną listę sprawdzianów", bo niestety wiem, co się na niej znajduje. Ale jest fajnie. Marzę sobie, słucham muzyki - "odświeżam" miłość do moich staroci (metallica, the kinks, uncle kraker), zakochuję się w apocalyptice. Znowu czytam. Jak zawsze nie mam czasu. Od dawna szukam nauczyciela gry na gitarze. I planuję różne i przeróżne wyjazdy. W tym narty. Śmieję się i w końcu jestem zdolna do płaczu. Wściekam się na siebie i innych. Denerwuję się. Znowu jestem bezradna. I głupia. Wyjątkowo. Nie rozumiem siebie. Myślę o Sylwestrze. O feriach. O wakacjach. O przyszłym roku. Martwię się. O wiele rzeczy.
fuck. miało być optymistycznie.
whatever.
skomentuj (22)
2004-11-03 17:38:53
dylemat.
półmetek - iść czy nie iść - oto jest pytanie!
skomentuj (12)
2004-09-23 12:09:04
Chusteczki higieniczne to Twoj najlepszy przyjaciel.
ootak...niewątpliwie nigdy Cię nie opuszczą. Chociaż mi powoli uciekają...; muszę zadzwonić do mamy, aby mnie w nie wyposażyła.
Piję gorzką herbatę, piszę notkę, słucham muzyki; za oknem deszcz i... prace drogowe (a ja się dziwię, że dopadło mnie przeziębienie, jak już drugi tydzień nie mam ciepłej wody). Palce mi zamarzają (mimo iż co chwila mam w nich gorący kubek). Nie oddycham (podczas picia herbaty, bo nos już dawno przestał spełniać swoje podstawowe funkcje, tj. oddychanie i wyczuwanie zapachów, natomiast zajął się czym innym). Herbata się skończyła. Palce to wyczuły i zaprotestowały, robiąc się jeszcze zimniejsze. O, a teraz czas na głowę - chyba jej się nie spodobało, że zamiast leżeć w łóżku, siedzę przed komputerem; boli, boli, boliii. "The Unforgiven", hmm, co za nastrój tego dnia. Robi mi się jeszcze zimniej (mimo że mam na sobie grubą pidżamę, dwie pary grubych skarpetek oraz dwie grube bluzy), gdy widzę za oknem pana w podkoszulku bez rękawów. "Celluloid Heroes" (The Kinks) - śpiewam razem z Musicmatchem - wspomnienia, wspomnienia i jeszcze raz wspomnienia. Lalalalalalala celluloid heroes never feel any pain celluloid heroes never really die...
Już długo nie wytrzymam przy kompie, nawet pisanie trudno mi idzie - bunt w rękach. Przepraszam za tak głupią notkę - usprawiedliwię się chorobą:P
Pozdrawiam wszystkich:*
skomentuj (22)
2004-08-24 10:19:42
the return of venus - na złość^^
'She gave you everything she had
... but she was young and dumb.'
[Cherry lips, Garbage] - piosenka jest genialna, zwłaszcza, jeżeli słucha się jej, jednocześnie oglądając teledysk:)
***
Miewacie czasem uczucie, że jesteście niepotrzebni światu, że tylko zawadzacie innym i w zasadzie nikt się Wami nie interesuje? Ale to uczucie w końcu mija. A jak minie, to okazuje się, że świat nie odwrócił się do mnie swoimi szanownymi czterema literami, ba!, nawet jest do mnie nastawiony zgoła pozytywnie, tylko ja albo tego nie potrafię, albo nie chcę dostrzec; uparcie tkwię przy swoim, podczas gdy inni próbują przekonać, że jest odwrotnie, niż sobie ubzdurałam. I okazuje się, że NIE ZAWSZE mam rację w swoich osądach. Zgadzasz się (Ty, miś)?
Nawet jeśli się nie zgadzasz, to tak jest; uwierz mi, proszę, i nie dąsaj się już.
Wielki cmook dla Ciebie:*********
skomentuj (14)
2004-07-12 15:59:07
odgapiłam:P
Będę zatem kolejną osobą, która skorzysta z jednego z pomysłów mojej cudownej Żbaboliny=]
W zasadzie przejdę od razu do sedna.
Największe podziękowania kieruję do Katasi, Żbabki i Michasia [kolejność nie jest ważna; kobiety pierwsze, a alfabetycznie Katasia jest pierwsza].
Katasi - za to, że byłaś, że jesteś i będziesz. Za humory, wrzaski. za pot i łzy:P za siniaki i moje aua!-ły. za to, że mogłam w Tobie znależć oparcie i pogadać o różnych sprawach (of koz nie tylko tych poważnych). za to, że tak łatwo znalazłyśmy porozumienie w związku z *** (tzn. nie znalazłyśmy, ale to nas nie skłóciło), że jesteś kochaną katasią. że zawsze wszystko mówisz szczerze, nawet, jeśli mogłoby to zaboleć. za mruczanki. za happy three friends. zapomniałabym: za szczypnięcia i kopnięcia. za uśmiechy. za wariactwo. za śmiech, którym oznajmniasz, że skapowałaś dowcip=] za Twoja siostre. i Twojego tate na motorze. za to, ze sie nie myslisz. :*
Żbabce - za to, że byłaś, że jesteś i będziesz. że kocham Cię, jak irlandię:P za mądre słowa. za pół gumy. za eeeeeeewaaaaaaa. za szoka. za plucie. :). za uśmiechy. za nietoperka. za moje 41,5,- :P. za czerwony stanik. za oponkę. za Patinkę :). i jej ciążę urojoną. za małę okienko. za juwenalia. i superstary z czerwonymi sznurówkami. za zawsze piękne 'oczy':P. i takież soczewki. za Twoją mamusię. i tatusia. za: za michaś, co ty tam masz? ale michaś! co ty daunie robisz? co ty kretynie robisz? misiu? ale ja cię naprawdę kocham. a masz coś? WAS?! kiedy on się zamknie. michaś, ile jeszcze? [co 30 sekund]. za ten wzrok. za nosek. za oczy gościeja, gdy Ci stanik w chorwacji odtsawał. za wszystko. :*
Michasiowi - Chryste Panie, za co mu tu dziękować?! Michasiu, złoto Ty moje piękne, również za to, że byłeś, jesteś i będziesz. za tylną okładkę mojego zeszytu z fizyki. za "turn around". za "fighter". za śpiewanie razem ze mną na scenie. za duet, jakim kiedyś zostaniemy:))))). za bejbe. za moją bejbe. za taaakąąąą szmatę. za doti. za kopias czekay. za moją mamę. za Twoją bluzę, którą mi dasz!:) za 25 groszy. za pulpeta i renatę. za parówki psa eee...szati? za spacerki po odrze. za wspólne powroty. i za wspólne kłótnie. za to, że się ze mnie śmiałeś w najmniej stosownych momentach. za udawanie Gościeja. za panią Małgosię. i panią Bogusię. i panią Igę. za małego pedała. za głos, którym naśladowałeś drugiego pedała. za przykurcza i jej mamę. za '...and this is the flying one!'. za cierpliwość. i jej brak. :). za uśmiechy. za moje portrety, które notabene powinieneś mi dać, ew. otworzyć galerię. :*
Pozostałe podziękowania są również wielkie:
Madzi - za wszystkie ogryzki, które zjadła, chociaż ja sobie je zamówiłam. za 'ewuniu, ale ja ci nic nie jestem winna, więc pożycz mi...'. masz batonika? za adasia. adfąsia. dadfąsia. za eeeeewuuuuuniaaaaa. za maaaaadziaaaaa. za skórę. za lody w chorwacji. za przezroczyste ramiączko moro Anny Marii Magdaleny Euterpe, które bezlitośnie zerwałaś w chorwacji. za harrego pottera na basenie. za krzyki i wrzaski na konkursach. za 'ZARAZ! NIE WIDZISZ, ŻE JESTEM ZAJĘTA?!'. za linijkę. za noski eskimoski. za Twojego brata. za gitary Twojego brata. 3. które mi da. :*
Kajce - za wegusię, hercia, kręciołka napoleona d'angelo. za bluzkę z tysiącem zamków:P. za fajny fotel w pokoju. za mercedesa. za mamusię i tatusia. za maszynkę do strzyżenia wegi. za ewuuuunia. za efffka. za rupka:P za zmianę koloru skóry w ciągu 5 sekund. za te noce:P za wszystkie pytania i odpowiedzi. za walenie konika. za nieskoordynowane ruchy. :*
KA$Q$OWI - za genialne notki, przy których niejednokrotnie płakałam...ze śmiechu oczywiście=] za czeszkę. za poczucie humoru. za hym...interesujące pomysły. za miliony linków na blogu:) za halskiego;)
Au! - za wszystkie filmy, które mi przegrałeś:). za dowcipy i poczucie humoru. za ten wzrok...i ten uśmiech...:))))) za zero kompleksów (a przynajmniej nie okazywani ich). za szczerość. za to, że nie boisz się wyrażać własnego zdania.
wiq - za kiniorka=] za to, jak wszedł kiedyś spóźniony na historię i nic nie powiedział i za wzrok kiniora w tamtej chwili. za wielbłąda:))))))) za varicelić się:P
Ania Ejcz. - boże, co to jest za kobieta:) za to, jak gra. za to, że chyba nie było jeszcze rzeczy, o której by nie zapomniała;) za ten uśmiech, kiedy myśli o czymś niecnym. i za ten uśmiech, kiedy chce wygladać niewinnie. i za ten, kiedy chce o coś prosić:) za fajne notki na blogu. za to, że założyła sobie kolejnego bloga, bo na poprzednim nie miała czasu pisać [ten pop[rzedni nadal działa:P]. za anię:)
Przemysław J. - no, no, no. za bluzę, tak, racja. za plucie na odległość (ciekawe, kto jest lepszy, on, czy halski?).
Dżastinka - moje dziecko kochane. że dała się namówić na projekt o kryptonimie "lustro". za optymizm, zawsze od niej bijący. za uśmiech. za "ewa, ale czemu...?". za to, jak fajnie mówi. za opowiadania. o tramwaju, o piwie, o kulawej(?) rączce...:)
Kuba - za rozmowy na gygy. za wszystkie uśmiechy:) za tatę. za to, że jest najsympatyczniejszym facetem w naszej klasie. za braciszka. za obu. za zakład:P
Pedro - za genialne spodenki na wuefie. za afro czasem na głowie. za "eeee...nooo...". i "nie przypominam sobie". za taniec z nim:P
Halski - za to, że był najbardziej isiotycznym dzieckiem w naszej klasie. za wszystkie wygłupy. za głowę pod moją spódnicą. za jego głowę. włosy. filcowy sweterek. za kopanie mnie na matmie i historii czasem. za notki KA$Q$A. za tatę i rudą. i prawie 4 z historii. za brzuch. za "ewa, co ty robisz?". za śmiech:)
Anna Maria Magdalena Euterpe M. - za pikne wiersze. zwłaszcza "bunt w parku za oknem" i "eurydyka". za to, że jakoś ratuje poezję w "szufladzie". za "walenie konika", jakby to zapewne kajka określiła. za zabieranie mi długopisu/ołówka/linijki/cyrkla/wszystkiego innego. za ten głosik, którym rozmawiała z doti. za nos. i klamotki. za czarny lakier do panokci na matmie:P
Maciuś - za inteligencję. za to, że na wszystko zna odpowiedź. za to, że chciałby być macho. za gościeja. za mojego laureata z fizyki!;) za fajne rozmowy. i za notatki na geografię. za ciągłe przesiadanie się na geografii. za wszystkie imprtezy, jakie prowadził. za fajne okulary:)
Ola P. - za balet. za cichy głos i ogólną delikatność. za herbcia, o którym słyszała cała szkoła:P za naukę jazdy na rowerze. za kosmetyczkę:P za łasę. za różową torbę:) za piórnik, którego upadki dało się czasami na matmie słyszeć. za mamę. za to, że miała cierpliwość siedzieć z halskim na matmie. za fajne rozmowy. za "ewa, ja cię kocham". za wszystkie imprezy, jakie prowadziła. za śmiech (paniczny) z dowcipów (nieśmiesznych) by magister andrzej gościej. za kittishadow:)
Michał Se. - za genialne rozmowy na gygy:P za "cześć ewcia" tysiąc razy dziennie. za to, że jesteś fajny, tylko jakoś się z tym zbytnio nie zdradzasz. za to, że czekał ze mną na c:P za wszystkie piosenki o nim. za demona zwodziciela (który łudzi ludzi - by me:P). za tatę.
Beacia - za genialny mimo wszystko hymn pierwszej i drugiej gie. za naśladownictwo. za mu. za joł. za joł joł metaloowa w szczególności. za włosy spalone suszarką. za "ave sataaaaaan" przez telefon. za "ewa, ja się chciałam ciebie zapytać...". za wszystkie telefony. za śmiech. w dziwnych sytuacjach. zazwyczaj nieśmiesznych. za przyczepianie się do ludzi, gdy tego nie chcą. za zmianę. mimo wszystko na lepsze. za czarną, wykrochmaloną i wyprasowaną kostkę. z 76483 naszywkami. za cierpliwość w przepinaniu ich wszystkich na torbę. za oczy:P za czapkę. ZA MAMĘ. ZA BABCIĘ. za niemiecki. i za wiele innych, ale nie chce mi się pisać. za podpaski, komórkę, smsy, bloga, rozmowy itd. :)
Michał St. - że jesteś fajny, tylko mało stosunkowo osób o tym wie. że mnie wkurzasz czasem:P że fajnie wyglądasz z kają na kolanach. że jako chyba jedyny potrafisz ją trochu uspokoić. za wzrok:)
Gabryś - cholera. za to, że jesteś taki porządny i nieskazitelny. za wypowiedzi na geografii. za ironsnaila. i slugsy. i uśmiech. i związane włosy. za "dzień dobry" i "do widzenia". za to, że potrafisz kuli udowodnić, że się myli. za to, że jesteś jakiś taki hym...dziwny na swój sposób:)
Boski Michcio - oh, przede wszystkim za wygląd:)))))))))) za włoski, stylistę, lusterko (fioletowe i różowe). za moja wodę na dniu sportu z twoim zdjęciem i napisem "poszukiwany Boski Michcio":))))). za 6 z matmy:P. za chamstwo. za niekoleżeństwo. za to, że jednak zagrałeś na zakończeniu. za dziwne rozmowy na gygy:). za csa:P. za figurę:P za dziwne opisy na gygy (przyłączam się bodajże do au!'a). za to, że jesteś, jaki jesteś:)
Natalka - za napady furii:). za indywidualną osobowość. za wytrwałość w dążeniu do celu. za jasne piwonie, jaja, podarte zeszyty. za to, jak grałaś larę;]. za to, że potrafisz się postawić kiniorowi. za roztrzepanie:)
Łosiu - za sabinkę i beacię;]. za to, że wyprzystojniałeś. za niezawodne (jakie?) sposoby na podryw. za śmiech. i uśmiech. za "ewunia". za maskę gazową. za czwórki i piątki u kiniora za pytania, na które z reguły nie mamy znać odpowiedzi:)
Olek - za to, co ma ostatnio na głowie i za przyszłe dready:P za "dzisiaj jest środa". za uśmiech. za rozmowy na polskim. za "ahaaa". za sweterek z pokemonami:P. za to, jak się przystosowałeś do naszej klasy i za to, że nie potrafiłam nawet określić, w której klasie do nas doszedłeś:)
Mikołaj - za ten uśmiech, jak sie coś święci. za wszystkie potłuczone naczynia u ani ejcz. za "mikołaj, ale ja nie dosięgam!!! ale mikołaj!!!". za grę na gitarze. za "chłopaki nie płaczą". za fajne bluzy. zwłaszcza za tą pomarańczową;). za fajową mamę:)
Ola W. - za wiktora i boskiego jana:) za esemesy rok temu na wielkanoc:) za wszystkie rozmowy na tlenie:) za fajne spodnie of koz:P za sznureczki w jednych takich:P za rozprawki wielogodzinne i odliczanie czasu do spotkania z vacikiem;] za uśmiech:)
Fylypek - za pychę, butę i warcholstwo:P za to, że nigdy, przenigdy nie bał się wygłaszać swojego zdania. za wszystkie zabawne komentarze. i za te mniej zabawne też. za inteligencję. za czarną skórę:P za teksty kłosowskiego. za następne 3 lata komentarzy. że Cię chociaż trochę rozgryzłam. że, jak trzeba, potrafisz przepraszać. za osobowość:)
Paulina - za brak wstydu. za kolczyki, spódniczkę (?:P), za ten taki fajny szary dłuuuugi sweter z pierwszej klasy:P. za luśnię:**************:P. za temperament. za odwagę. za małointeligentne wypowiedzi. za "rysiu, ale ty masz zajebiste pekaesy!". za czasami fajne rozmowy:)
Lidka - nasza kochana pani przewodnicząca. za utrzymywnanie ogólnego porządku. za "ej, jest lekcja!!!". za zdjęcia ostatnio nad odrą z beacią:P. za fajne czasem rozmowy. za szachy i siatkówkę. za siostrzyczkę. za koncert kazika:)
Kocham was wszystkich (prawie), nawet ryczałam na koniec roku przez Was:) cieszę się, że wszyscy sie spotkamy już (dopiero) za dwa miesiące:) Miłych wakacji:***************
skomentuj (7)
